Victoria Shubina: praca trenera to duża odpowiedzialność

W języku sportowym triathlonistów-amatorów wyrażenie „masz szczęście” można bezpiecznie przetłumaczyć, gdy Shubina się do ciebie uśmiechała. Wybór dobrego trenera i mentora w drodze do pierwszego IRONMAN to naprawdę wielka sprawa. Spotkałem Vikę w kwietniu na sesji treningowej w World Class Club City of Capitals i zajęło mi całe trzy miesiące, zanim zdecydowałem się zostać częścią najpiękniejszej i najsilniejszej drużyny przygotowującej do triathlonu #IronShubaBaby.

Na każdej sesji treningowej aw osobistej komunikacji odkrywasz coś nowego dla siebie, ale to samo, jak i dlaczego zawsze kręci się w twojej głowie. Dlaczego i co najważniejsze jak taka drobna i tak kobieca Vika Shubina pokonała 5 dystansów IRONMAN ? W drodze na trening pływacki na wodach otwartych udało nam się porozmawiać o pierwszym hobby sportowym, świadomym wyborze triathlonu, odpowiedniej postawie, a co najważniejsze, ciągłej chęci życia w ruchu.

Victoria Shubina: praca trenera to duża odpowiedzialność

Zdjęcie: Z osobistego archiwum Viktorii Shubiny

- Vika, gdzie zaczął się sport w Twoim życiu?
- Jeśli zaczynasz od pewnego momentu sport w moim życiu zaczął się w pierwszej klasie, kiedy do naszej szkoły przyszła moja pierwsza trenerka Ludmiła Filippovna Zhuravleva. Była trenerem łyżwiarstwa szybkiego i rekrutowała dziewczyny do swojej sekcji. Byłem wtedy bardzo mały i chudy, a ona nie zwracała na mnie uwagi. I zwróciła się do mojej przyjaciółki Nataszy Yakovlevy, Natasha była o wiele wyższa i została zaproszona na pierwszą lekcję. Nie ma mnie tutaj, wyszedłem. To było obraźliwe, ale byłem bardzo bezczelnym dzieckiem (uśmiecha się) i powiedziałem, że skoro to moja przyjaciółka, to nigdzie nie pójdzie beze mnie. W ten sposób dostałem się do drużyny łyżwiarstwa szybkiego. Nawiasem mówiąc, Nataszy się to nie podobało i potem nie poszła na trening.

- Co to był za bardzo ważny pierwszy trening?
- Pamiętam, że wtedy przyszliśmy do szkoły sportowej na dzień otwarty drzwi, teraz nie mogę nawet uwierzyć, co to było: mówię o szkole sportowej i niektórych otwartych drzwiach (uśmiech). Poszliśmy na strzelaninę. Tam uczono nas rozbierania i składania pistoletu - to było bardzo ekscytujące. A potem poszliśmy na trening z Ludmiłą Filippovną, która nas zaprosiła. Najpierw pobiegliśmy bardzo szybko i wyprzedziliśmy dziewczyny, które tam trenują ... potem te dziewczyny przebiegły obok nas z dumnym spojrzeniem. To oczywiście bardzo upokorzyło moją godność.

- Jak twoi rodzice zareagowali na twój wybór?
- Wieczorem, kiedy wróciłem do domu, rodzice spotkali mnie w drzwiach, ponieważ że nie wiedzieli, dokąd poszło dziecko. Wtedy bardzo się bałem, że dostanę to za to, więc bardzo szybko zacząłem im mówić, że wybrałem sekcję dla siebie i jestem w szkole sportowej. Potem tata posadził mnie na krześle, a rodzice powiedzieli mi: wybierz. Jeśli chcesz być stabilny psychicznie, strzelaj. Jeśli lubisz sport konny, idź na łyżwy (śmiech) . Potem wybrałem łyżwy i zacząłem trenować.

- Czy podczas jazdy na łyżwach od razu trenowałeś, aby uzyskać wynik?
- NajpierwNie zrobiłem tego poważnie, nie zrobiłem wiele. Zimą jeżdżąc na łyżwach czułem się jak niedźwiedź na lodzie. U rolkarzy sam kształt rolki jest bardzo specyficzny, są różne, długie. Stopniowo traciłem zainteresowanie i prawie przestałem chodzić na treningi. I w tym momencie, kiedy prawie opuściłem sekcję, Ludmiła Filippovna zadzwoniła do moich rodziców i powiedziała, że ​​ma jedno miejsce w obozie sportowym latem, moi rodzice zgodzili się i zabrali mnie na obóz sportowy. Od tego momentu wszystko się już zaczęło. W obozie sportowym byłem kompletnie znokautowany.

Victoria Shubina: praca trenera to duża odpowiedzialność

Zdjęcie: z osobistego archiwum Victorii Shubiny

- Co wydarzyło się na obozie?
- Było wszystko, co kocham: ogólny trening fizyczny, bieganie, ciągły trening. Poza tym coś tam wygrałem, zawiesili mi na szyi medal, który w końcu podbił moje serce. Od tego czasu zacząłem trenować bardziej świadomie. Może nie było szalonych szczytów, ale w swoim zespole byłem liderem i to jest fakt. Później spełniłem nawet kandydata na mistrza sportu.

- Jak długo utrzymywały się w Twoim życiu rolki szybkie?
- Zajmowałem się nimi prawie do ostatnich klas w szkole. To właściwie bardzo długi okres mojego życia, w którym było wiele punktów zwrotnych. Na przykład, kiedy byłem w bardzo dobrej formie, nagle zachorowałem na żółtaczkę i poszedłem do szpitala, a wszyscy chłopcy poszli trenować na obozie sportowym. Wyciągnąłem mózg do lekarzy i wysadziłem szpital, wydaje mi się, że byli tacy szczęśliwi w dniu, w którym zostałem wypisany. Z powodu choroby w tym okresie wyzdrowiałem, to był tylko wiek przejściowy. To był dla mnie duży stres, ponieważ zawsze dużo trenowałem i byłem malutki, nazywano mnie nawet kieszonkowym dzieckiem.

- Jak wróciłeś do drużyny?
- To było Było bardzo ciężko, wróciłem tam, powoli regenerowałem się, trenowałem ze sobą i kiedy osiągnąłem ten sam poziom, zmusiłem wszystkich rywali, uspokoiłem się i jakoś odpuściłem ten sport, bo wtedy instytut się zaczął.

- Czy myślisz, że gdybym wybrał jakiś sport trochę później, a nie w pierwszej klasie, to byłoby coś innego?
- Absolutnie o tym nie myślę, miałem niesamowite chwile na łyżwach. To było bardzo poważne przeżycie. Z jednej strony praca zespołowa, z drugiej pierwsze historie z przywództwem, bo bardzo ważne było dla mnie być trochę do przodu, być wyjątkowym. Wtedy stało się jasne, że jestem bardzo zdolny do pracy. W lesie każdy mógł zjeść borówki, a Shubina przebiegła krzyżem, bo potrzebowałam wyniku i pracowałam na to.

Victoria Shubina: praca trenera to duża odpowiedzialność

Zdjęcie : Z osobistego archiwum Victorii Shubiny

- Czy w instytucie kontynuowałaś swoją sportową historię?
- wstąpiłem do Lensovet Technological Institute, zacząłem studiować jako chemik-technolog ... W instytucie było już wiele różnych sportów: biegałem, pływałem iożywiony. Wszędzie dostawałem bony żywnościowe (uśmiech) , dlatego byłem bardzo popularną osobą. Rozumiecie, w latach dziewięćdziesiątych pierestrojka była bardzo głodna, a ja nakarmiłem tymi kuponami całą moją grupę instytutową. W ten sposób poznała swojego pierwszego męża. Po prostu nie mógł się oprzeć: pomyśl sam, dziewczyna sama nie gotuje, ale ma dużo kuponów (uśmiech) .

- Jakie inne etapy były w Twoim życiu ? Jaka była Vika Shubina w różnych okresach swojego życia?
- Mam ulubione zdanie: Jesteś tym, kim chcesz być dzisiaj. Kogo obchodzi, kim byłeś. Nie uważam się teraz za łyżwiarza szybkiego, minęło dużo czasu. Teraz robię coś zupełnie innego, aw międzyczasie miałem wiele różnych etapów: bardzo lubiłem taniec, otrzymałem drugie wyższe wykształcenie związane ze sportem, uczyłem wychowania fizycznego w technikum przy ulicy Rustaveli w Petersburgu. Wciąż pamiętam, że było fajnie. Potem zostałem trenerem na siłowni, bo to było moje marzenie. Wtedy bardzo zainteresowałem się aerobikiem, stepem, kierunkami tanecznymi.

- Nie mieszczę się w głowie, opowiedz nam o swoim hobby tanecznym?
- Wtedy wszyscy zapytali mnie: Vika, jakiego rodzaju edukacja taneczna? Odpowiedziałem wszystkim, że nie ma nic i dalej tańczyłem, bo bardzo mi się to podobało. Oczywiście dużo czasu spędziłam na szkoleniu i przygotowywaniu kursów mistrzowskich. Potem osobno dałem się ponieść tańcu brzucha i przez trzy lata aktywnie uczestniczyłem, uczyłem, chodziłem na konwencje. Ludzie kupowali bilety, żeby przyjść i zatańczyć ze mną. Było wspaniale!

- A co się stało po tańcu?
- Potem była joga, bardzo ją lubiłam. Pojechałem do Indii, nauczyłem się podstaw. Nie można tego nawet nazwać osobnym hobby, z czasem wszystko to stało się już równoległymi historiami w moim życiu.

Victoria Shubina: praca trenera to duża odpowiedzialność

- Dlaczego joga?
- Joga wydała mi się bardzo interesująca. Zacząłem jogę dla siebie, dla mojego zdrowia, dla mojego ciała. Bo zacząłem rozumieć, że gdzieś coś jest nie tak: zaczyna boleć, zawodzi, więc musiałem jakoś na to zareagować, wtedy odkryłem jogę. W jodze jest naprawdę wiele interesujących rzeczy: rozciąganie, ćwiczenia oddechowe i morze okazji, aby usłyszeć siebie, przywrócić wewnętrzną równowagę.

- Jak joga wpłynęła teraz na twoje poglądy?
- Teraz ja zrozumieć, że siła jest w równowadze. Bardzo lubię to słowo. Ponieważ prawa we wszystkich swoich przejawach - praca, życie osobiste, sfera społeczna i prawa, które działają w naszym ciele, są bardzo podobne. Dla mnie, jako technologa chemicznego, jest to oczywiste. Widziałeś atom? Wszystkie jego połączenia są jak mały wszechświat. Dla mnie ludzkie ciało jest bardzo różnorodne, składa się z tysięcy mikro-wszechświatów, które wymagają równowagi.

- Jak wygląda równowaga w sporcie?
- W pewnym momencie zdałem sobie sprawę , co jeślirozwiniesz się tylko w jodze, wtedy rozwiniesz jedną rzecz. Staniesz się elastyczny, fizycznie i psychicznie. Jeśli uprawiasz tylko sporty wytrzymałościowe, Twój układ sercowo-naczyniowy z pewnością będzie się czuł bardzo dobrze, ale ciało lub mięśnie zaczną cierpieć. Prawdopodobnie ta koncentracja na jednej rzeczy zawsze rozwija nas tylko z jednej strony. Jeśli chcemy być funkcjonalni, musimy rozwijać siłę, wytrzymałość i elastyczność. Teraz jest to dla mnie oczywiste.

Victoria Shubina: praca trenera to duża odpowiedzialność

Zdjęcie: z osobistego archiwum Victorii Shubiny

- Jak ostatnio zmieniło się Twoje podejście do sportu, zdrowia, podejścia do treningu?
- Od tego ostatniego zauważyłem w sobie, że psychika została dodana do fizyki. Zacząłem zwracać uwagę na fakt, że nie można rozważać żadnych cech fizycznych bez należytej uwagi na układ nerwowy i psychikę. Wszystko jest tak ze sobą powiązane, że czasem próbując rozwiązać kilka pytań dotyczących sprawności fizycznej, ale nie pracując z głową, po prostu tracisz czas.

- Jak wygląda praca trenera? Jak to jest?
- Praca trenera to duża odpowiedzialność. Opowiem ci historię. Kiedyś prowadziłem zajęcia grupowe w St. Petersburgu, dużo pracowałem i w ciągu tygodnia mogłem być do 20 treningów. Oczywiście, wtedy też dużo jadłem, potrzebowałem energii. A potem jakoś po jednym z treningów poszedłem do kawiarni niedaleko pracy. Pytam dziewczynę: Czy mogę prosić o pięć ciast (tam były małe) i herbatę ... dwie herbaty. Dziewczyna patrzy na mnie i mówi: jesteś z tobą? Odpowiadam: po co jechać ze mną? Tutaj. Spojrzała na mnie z oburzeniem i powiedziała: Właściwie to trenuję z tobą. Sytuacja jest komiczna, uważam ją za bardzo zabawną, zwracam się do niej i mówię: No to weźmy ze sobą trzy. Właściwie nie będziesz pamiętać wszystkich na treningach grupowych, więc musisz wszędzie podążać za sobą, trener jest też osobą publiczną.

- Jaki był okres, kiedy zdecydowałeś się poprowadzić swój pierwszy IRONMAN?
- To było w 2009 lub 2010 roku. W tamtym okresie miałem dużo energii i chęci, by ruszyć w ruch. Może to była jakaś ucieczka od siebie, ale wtedy mnie uratowała. A historia wyszła bardzo prosta: klient klubu World Class Krestovsky podszedł do mnie w klubie, który poprosił mnie o pomoc w przygotowaniach do triathlonu. Zainteresowałem się bardzo i zgodziłem się mu pomóc, zaczęliśmy razem się przygotowywać. Polecieliśmy razem na te pierwsze zawody.

- Jaki był Twój pierwszy start?
- Kiedy przyjechaliśmy na pierwsze zawody, miałem grupę wsparcia ze strony studenci, klienci klubu Krestovsky Island, którzy przyszli kibicować mi. Przywieźli czerwonego mercedesa, na którym było napisane: Vika Shubina mistrzem! Byłem wtedy niesamowicie przerażony, ponieważ nie rozumiałem, dlaczego to zrobili. Następnie wszyscy chodzili i pytali: ktoczy to Vika Shubina i dlaczego jest mistrzynią? (śmiech). I zacząłem, na każdym etapie zadawałem sobie pytanie: co ja tu robię? To było dla mnie bardzo trudne i przerażające. W wodzie ktoś uderzył mnie ręką w wargę. Następnie w biegu wytarłem krew z obu nóg. Ale biegałem w pośpiechu, bo przez całe życie wydawało mi się, że biegnę wolno. I w końcu zostałem pierwszy wśród dziewcząt, aw klasyfikacji generalnej wśród mężczyzn zostałem siódmy. Stałem na podium i zdałem sobie sprawę, że chcę więcej. Potem był sprint w lesie i pewnego dnia mógłbym zrobić długą IRONMAN, nie mogłem sobie nawet wyobrazić.

Victoria Shubina: praca trenera to duża odpowiedzialność

Zdjęcie: Z osobistego archiwum Victorii Shubiny

- Czy mogłeś wtedy odgadnąć, w pierwszej klasie, jaki będziesz teraz?
- Prawdopodobnie nie, nie mogłem. Chociaż oczywiście zawsze chciałem być kimś wyjątkowym, prawdopodobnie jest to pragnienie większości ludzi. Zawsze było we mnie, ale wtedy o tym nie myślałem. Wtedy przyszło mi do głowy tylko jedno: pokonać te dziewczyny, które siedzą naprzeciwko (uśmiecha się) . I zrobiłem to, ponieważ ciężko pracowałem i ciężko pracowałem. Tak czy inaczej, człowiek może mieć wszystko, o czym myśli. Jeśli to nie zadziała, chcesz ssać!

Poprzedni post Dlaczego Krasnodar można bezpiecznie nazwać stolicą treningu?
Następny post Kalkulator online pomagający określić Twój wiek atletyczny