Steve Sidwell: piłkarz, który sprzedał Bentleye i otworzył sklep dla dzieci

Pomocnik Chelsea, Arsenalu i Brighton. Utalentowany piłkarz z techniczną grą i wieloma nagrodami oraz troskliwy ojciec - wszystko to jest Steve Sidwell ...

Nieoczekiwany zwrot akcji

Kiedy Steve skończył 35 lat, jego kariera była w pełnym rozkwicie. Wydawałoby się, czego jeszcze może chcieć ambitny i poszukiwany gracz? Ale los czasami nie przynosi najprzyjemniejszych niespodzianek. W jednym z meczów Sidwell doznał poważnej kontuzji pleców. Ta kontuzja stała się sprawdzianem nie tylko dla niego i dla klubu piłkarskiego, ale także dla rodziny sportowca.

Kiedy masz 35 lat i życie toczy się pełną parą, wydaje się, że zawsze tak będzie. Ale jeśli pojawią się kłopoty, jak znaleźć siłę, aby nie zatrzymywać się i nie ruszyć dalej, bez względu na wszystko? Po operacji bóle pleców Sidwella były tak silne, że czasami nie mógł nawet schylić się, by umyć zęby, nie mówiąc już o próbach ponownego rozpoczęcia treningu.

Piłkarz planował szybką rehabilitację i odzyskanie sił, a ostatecznie został przetrzymywany jako zakładnik sytuacji. Brak aktywności fizycznej to straszna diagnoza dla osoby, która od dzieciństwa nie wyobrażała sobie życia bez sportu. Co innego mógł zrobić? Jak Sidwell nie stracił wiary w siebie i nadal walczył?

Jego żona pomogła piłkarzowi. Była tam przez cały okres rehabilitacji i pewnego dnia po prostu powiedziała: Sprzedajmy mój samochód? Nawiasem mówiąc, Christell, żona piłkarza, właściciel Bentleya. Nieoczekiwany zwrot akcji, prawda? Więc Sidwell był zaskoczony. Ale to dopiero początek.

Później poznał plan swojej żony i w pełni poparł jej projekt. To jest ta rzecz. Christell kocha dzieci i ubrania dla niemowląt. Wszystkie te małe falbanki, falbanki i kółeczka zawsze wydawały się jej urocze. Potem postanowiła zaprosić męża do założenia własnej firmy - firmy, która tworzy i produkuje odzież dziecięcą.

Firma rodzinna

Po sprzedaży samochodu para dostała kapitał początkowy. Trzeba było jednak przemyśleć projekt, opakowanie i wiele innych szczegółów. A kto, jeśli nie same dzieci, może powiedzieć, co im się podoba? Dlatego Sidwell zaczął pytać młode klientki, jakie kolory i style uważają za modne, ale jednocześnie wygodne i praktyczne.

Tak narodził się w styczniu pomysł na markę Blousey Baby. Z pojawieniem się nazwiska związana jest zabawna historia. Chris ma wujka. Nazywał ją Blausy, kiedy była dzieckiem. Tak malutki, że trudno było znaleźć odpowiednie ubranie. Dlatego jej wujek jakimś cudem przyniósł jej ubrania dla lalek, a mianowicie bluzkę. To właśnie ta zabawna sytuacja skłoniła Kristell do wymyślenia własnej nazwy marki odzieżowej, która ostatecznie okazała się sukcesem.

Szczęśliwy finał

Steve Sidwell obecnie kontynuuje rehabilitację i próbuje wrócić do treningu piłkarskiego. Jest bardzo towarzyski, uwielbia pojawiać się w mediach, dzielić się swoją historią, a także kocha swoją żonę i ich nowy projekt biznesowy. Blousey Baby to odzież dziecięca, która ma coś więcej niż tylko chęć osiągania wysokich zysków.

Poprzedni post Drogie czy tanie: ile kosztują ubrania znanych sportowców?
Następny post Człowiek na milion. Ile kosztuje whisky i garnitury McGregora?