Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Jeśli wiesz, jak patrzeć na ludzi w kontekście, nie czytać między wierszami i ostrożnie przeskakiwać z wiersza na wiersz, to z pewnością prędzej czy później zostaniesz nasycony tą energią i siłą, która z nich pochodzi. Dla mnie Sasha Boyarskaya zawsze była osobą-atmosferą, osobą, którą ludzie obserwowali od kilku lat w kontekście biegania, penetrowania tekstów na portalach społecznościowych i zdjęć, które mają duszę.

A nawet jeśli ktoś powie, że ta długa książka okazała się dość duża, to zadaj sobie pytanie: czy jest wystarczająco duża w kontekście dystansu maratońskiego, całego życia i zasięgu Wszechświata?

Dla nas Sasha Bo jest kimś więcej niż byłym redaktorem Afishy, ​​konsultantem kreatywnym Nike, blogerem i mamą. Przede wszystkim jest osobą, której historię i rozwój bardzo interesuje obserwacja. Dlatego nie ma znaczenia, kiedy odłożysz wszystko, by cieszyć się wywiadem, pomyśl o tym, może Twoja historia miłosna z bieganiem, Moskwą i tobą zacznie się od tego?

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeria Shugurina, Championship

- W jednym lub więcej niż jednym z wywiadów powiedziałeś, że zaczął się Twój związek z bieganiem kiedy byłeś w Londynie. Pierwszym wyzwaniem biegowym był półmaraton w San Francisco. Jak się w to wszystko zaangażowałeś?

- W pewnym momencie moje życie osobiste sprowadziło mnie na kilka lat do Londynu. Było dużo biegania, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby dołączyć. Ale chodzenie na duże odległości - na przykład maraton w celach charytatywnych - wydało mi się bardzo dobrym pomysłem. A kiedy temat maratonów, biegania i dystansu pojawił się w rozmowie na imprezie z okazji premiery nowych butów Nike, opowiedziałem o tym doświadczeniu. A potem zaproponowano mi przejście z chodzenia na bieganie. Zgodziłem się z wielu powodów. Za każdym razem pamiętam inaczej, ale ważne było to, że Nike Women Half Marathon w San Francisco współpracował z Fundacją Badań nad Białaczką i Rakiem Chłoniaka, którą miał mój dziadek. Wydawało mi się, że to pomoże mi być bliżej niego - zacząć biegać po wsparcie, w tym tę fundację, i myśleć, że jak biegnę, to wyzdrowieje. Pobiegłem. Dziadek zmarł dwa miesiące później. Moje przypuszczenia nie pomogły, ale rozumiem, że każdy bieg, przez który szedłem przez te sześć miesięcy przed jego śmiercią, dotyczył go i jego głowy. To pomogło mi zbliżyć się do Niego, pokonać jakąś barierę z nim, mieć czas, aby powiedzieć mu przed śmiercią, jak go kocham. Bieganie nauczyło mnie bycia z nim i pomogło mi znaleźć właściwe słowa, zanim było za późno.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeria Shugurina, Championship

- Czym różnią się trendy biegowe tam (za granicą) od naszych? Gdzie chciałbyś biegać, gdyby Moskwa nie istniała ze wszystkimi swoimi parkami, bocznymi uliczkami i kawiarniami dla pit stopów?

- Bardzo lubię te trendy biegowe w Moskwie i we współczesnych czasachświat jest ten sam, chociaż warunki do tego są inne. Ogólnie Moskwa jest superszybkim i zaawansowanym miastem: jeśli upuścisz ziarno od zera, dżungla od razu zakwitnie. W Ameryce i Europie ta dżungla rosła z roku na rok logicznie. Tam bieganie jest tak rozwinięte, że wśród biegaczy jest jego własna różnorodność, różnorodność, chcesz różnych rzeczy i jest wystarczająco dużo biegaczy o różnym stopniu zaawansowania i umiejętnościach, którzy interesują się różnymi rzeczami. A w naszym kraju bieganie jest tak słabo rozwinięte, że wymyślenie tego innego jest konieczne tylko po to, aby zauroczyć bieganiem nową grupę ludzi, aby jeden z nich pozostał. Lubię biegać tam, gdzie jest spokojnie - gdzie jest wczesny poranek, gdzie jest mało ludzi, gdzie jest dobra kawa i gdzie to nie ma znaczenia, przyjechałam w spoconych legginsach lub eleganckiej sukience. To jest wszędzie. Uwielbiam rutynę i nowe miejsca i trasy. Konsekwencja jest dobra, ponieważ nie wymaga wysiłku i pozwala skupić się na procesie; różnorodność jest dobra, ponieważ rodzi nowe pomysły. Gdybym nie biegał w Moskwie, biegałbym gdzieś - gdzieś, gdzie bym był.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie : Valeria Shugurina, Mistrzostwa

- Czym jest dla Ciebie bieganie: rytuał, wyzwanie, nawyk czy stan? Czy Twoje poczucie biegania zmieniło się z czasem? Co teraz myślisz o tym procesie?

- Bieganie jest częścią mojego życia. I to wszystko. Czasami więcej, czasami mniej ważne. Czasem zmienia się priorytet, czasem wraca. Przeszedłem przez wiele faz relacji ze sobą i moim życiem oraz biegania. To było hobby, zbawienie, rozwiązywanie problemów, praca, hobby, pasja, nawyk. Cierpiałem, kiedy nie mogłem biec; Cierpiałem, kiedy nie chciałem biegać. Teraz biegnę, kiedy mam na to ochotę; Wiem, że po biegu czuję się bardzo dobrze, że czuję się bardziej pełna, zebrana, wypełniona. Jestem mniej niespokojny, myślę, że lepiej. Świadomość, że bieganie daje mi to, że nigdy nie żałuję, że wyszedłem pobiegać, daje mi powód do tego, żeby ciągle biegać.

- Czy udało Ci się od razu uciec? Biegasz we właściwy sposób, nie czujesz się źle lub zmęczony? A może jest to cecha wynikająca z faktu, że bieganie stało się częścią Twojego życia?

- Prawie niemożliwe jest od razu zacząć biegać idealnie. Idealnie - żeby się nie męczyć, nie zranić, nie rumienić. Na przykład niezbędne mięśnie powinny się pojawić i ogólnie działać. A pierwsze tygodnie są najtrudniejsze: cały czas chcę biegać raz po raz, bo euforia, bo otwarcie, bo tak fajnie się biegać! I natychmiast zatkana okostna i wszystkie przypadki. Biegać, żeby się nie męczyć i czuć dobrze, dopiero niedawno zacząłem odnosić sukcesy - kiedy zupełnie przestałem patrzeć na prędkość, liczby, czas i zacząłem dużo mówić podczas biegu. Prowadząc rozmowę podczas biegania, mogę dużo biegać, ponieważ to moja prędkość, moja wygoda.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeria Shugurina, Championship

- Czy jako dziecko byłeś dzieckiem wysportowanym? Wszystkie te sekcje, koła, zobowiązanielekcje wychowania fizycznego trzy razy w tygodniu - jak ci było?

- Trudno powiedzieć, czy byłem dzieckiem sportowym. Z jednej strony byłam bardzo bladą, kruchą dziewczyną w okularach z pękiem książek w głowie, z drugiej uwielbiałam jeździć na nartach i zawsze pierwszy jeździłam na nartach. Zostałem zaproszony do szkoły lekkoatletycznej, aby spróbować swoich sił, ale zamiast tego miałem wysoki stopień krótkowzroczności i zwolnienie z wychowania fizycznego. Żegnam jakikolwiek sport - nie było go na horyzoncie, w moim otoczeniu. Pracowałem w Afisha od 16 do 22 lat - i dokładnie pamiętam ten sport, poza małą przejażdżką na rowerze, to była inna planeta, zupełnie dzika i nieciekawa.

- Tego lata twój syn brał udział w wyścigu dla dzieci. Co jest dla ciebie ważne, abyś mu przekazał, a raczej, jak myślisz, co może w nim wywołać bieganie? Czy Twój przykład z biegania ma na niego jakikolwiek wpływ?

- Eric jest jeszcze małym dzieckiem, jeszcze nie mówi wprost. Skąd mam wiedzieć, jaki w ogóle mam na niego wpływ - będzie można za 20 lat zacząć o tym myśleć. Podczas gdy staram się znaleźć równowagę między tym, co jest dla mnie interesujące, a co jest dla niego interesujące, a tym, co jest dla nas interesujące, aby robić razem. Wydawało się, że bieganie sprawiało mu frajdę - chociaż bardziej niż medal był dla niego nadmuchiwana piłka na mecie. Nic, zapamiętam to z innych wyścigów. Jeśli chodzi o wychowanie, byłoby wspaniale, gdyby bieganie było częścią jego życia od dzieciństwa. Wydaje mi się, że jest to zdrowy nawyk, także jako coś, na czym można polegać w trudnych sytuacjach życiowych.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeria Shugurina, Championship

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeria Shugurin, Championship

- Dla wielu bieganie to przede wszystkim zdrowie, wiele osób zaczyna biegać, aby na zewnątrz stać się estetycznym i silniejszym, bardziej wytrzymałym wewnętrznie. Jak myślisz, jakie umiejętności pomogło ci rozwinąć bieganie? Czy dla Ciebie chodzi bardziej o siłę wewnętrzną czy zewnętrzną?

- Dla mnie bieganie ma niewiele wspólnego z zewnętrzną. Oceniamy siebie z głowy - jeśli tam wszystko jest w porządku, to również zewnętrzne wydaje się piękne. Lub istnieje pozytywne pragnienie zrobienia czegoś. Negatywna ocena wyglądu zwykle nie prowadzi do dobra. Bieganie pomaga tylko zmienić głowę na start. Zacząłem biegać i miałem coś, z czego byłem dumny. Moje ciało, moje zewnętrzne, okazało się zdolne do kilku fajnych rzeczy i za to się w nim zakochałem. Ale to tylko przykład. Ogólnie rzecz biorąc, bieganie nadaje życiu inny wymiar, parametr, który nie zastępuje wszystkiego innego, ale uzupełnia.

- Jak trudno było Ci dojść do siebie po urodzeniu syna? Czy można to uznać za nową rundę w Twojej historii biegów? Co się zmieniło?

- Bardzo dobrze pamiętam pierwszy bieg po urodzeniu Erica: miał dwa miesiące, spadł pierwszy śnieg, a ja przebiegłem trzy kilometry. Było to znacznie trudniejsze niż bieganie po raz pierwszy. W mojej głowie pojawiły się myśli, oczekiwania wobec siebie,porównania w duchu „ale biegałem 50 kilometrów po górach, ale co teraz?”. Pomyślałam też o Ericu - to był pierwszy raz, kiedy byłam tak oderwana od niego i to była nowa sensacja. Historia biegania - zdecydowanie. Nie spodziewam się, że po raz kolejny będę biegł ultramaratony w górach, a następnego ranka bez snu przebiegnę maraton bez mety w palącym słońcu. Po prostu nie chcę. Zmieniło się nie tylko ciało, forma i stan, ale także głowa, pragnienia, cele, znaczenia, racje. Zadaję sobie pytanie, dlaczego coś robię. Wcześniej po prostu wskoczyłem w przygody - teraz robię coś ze zrozumieniem, dlaczego i dokąd mnie to zaprowadzi. Nawet jeśli są to przygody, powinny być częścią całego obrazu, a nie chwilą teraz, ale cokolwiek może nadejść. Odpowiadam nie tylko za siebie - na każdym biegu. Proces jest dla mnie jeszcze ważniejszy, te 15, 20, 30 minut samodzielnego biegania.

- Mniej więcej w tym okresie pojawiła się radość. Czy zawsze było ci tak łatwo wstawać rano, czy też miał tak duży wpływ na Erica? Rzeczywiście, dla wielu poranny wzrost przed treningiem to cały dramat ...

- Uwielbiam wczesny poranek. Poranek jest jasny, jasny, czysty. Jestem poranną osobą. Uwielbiam dzień. „Vivacity” to projekt o tym, czego mi brakowało po urodzeniu dziecka. Brakowało wielu rzeczy naraz - wolnego czasu, nowych wrażeń, rozmów w biegu i przy filiżance kawy, nowych znajomych i miejsc, regularnego biegania i jakiegoś biznesu. Taki działający projekt był logiczny. Wstawanie rano staje się łatwiejsze, jeśli wiesz, co Cię czeka. To jednorazowe „pozytywne doświadczenie” - zrobienie tego raz jest łatwiejsze za drugim.

- A co z kawą? Jak powstała twoja miłość do tego napoju? Czy możesz nazwać siebie smakoszem kawy i od razu zasugerować kilka miejsc na najlepsze drinki?

- Nie jestem smakoszem kawy. Znalazłem dla siebie smak kawy, który mi odpowiada - i tego szukam. Jest to lżejsza palona kawa o mniej gorzkim smaku niż większość sieciowych kawiarni. Ważny jest dla mnie nie tylko smak, ale także miejsce. Uwielbiam „Man and Steamship”, kawiarnię „Progress”, „Val Coffee”, „Espressium” i „Cooperative„ Black ”. Szczerze mówiąc, łatwiej mi nie pić kawy niż pić ją gdzie indziej, gdzie nie smakuje mi dobrze. I przestałem brać ze sobą kubki - kawę piję tylko w kawiarni. Najczęściej jest to kawa filtrowana lub espresso.

Wydaje mi się, że kawa to bardzo otwarty, zachęcający napój. Świecki rytuał, zwyczaj czy coś. Łatwy sposób na rozmowę z kimś lub znalezienie swojego. Pierwszą rzeczą, którą robię w nowym mieście w Rosji, jest szukanie fajnej kawiarni. Są w regionach, zawsze mają Instagram. Idę tam, rozmawiam o kawie przez pięć minut, poznaję „moich znajomych” i pytam: a więc gdzie jest twoje pyszne jedzenie, coworking, galeria, muzeum, piękne? Zwykle rada trafia w sedno. Kawiarnia stała się trzecim miejscem, którego brakuje Rosji. To świetne.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valery Shugurin, Championship

- Afiliacja do społeczności biegaczy pomaga przekraczać granice iZnajdź przyjaciół? Powiedz nam, co myślisz o historiach takich jak #bridgethegap, imprezy z makaronem lub popijanie rzemiosła po wyścigu. Ile fajnych znajomości z ciekawymi ludźmi dało Ci te spotkania?

- Moje życie byłoby zupełnie inne, gdyby nie bieganie. Jest aspekt osobisty - zmiany wewnętrzne. Ale jest też społeczna historia - bieganie i społeczność połączona razem przez Instagram. Siła hashtagów jest niezwykła, gdy jest to wewnętrzna historia społeczności, społeczności ludzi, którzy sami szukają ludzi o podobnych poglądach. Sneakerheady i graficiarze z Nowego Jorku, didżeje i poeci z Londynu, artyści i projektanci z Paryża, Kopenhagi, Sztokholmu, Seulu, Tokio, Belgradu - chcieli razem biegać i spędzać czas, nie rozmawiając o pracy, ale we własnym środowisku. Kreatywni biegacze, którzy biegają w maratonach na całym świecie, a potem razem tańczą w taki sposób, że zapominają o sobie. To też była moja historia - moja bardzo ważna! Znalazłem mentorów #BridgeTheGap , przyjaciół, nauczycieli i wzory do naśladowania w ruchu klubów i zespołów biegaczy. I dużo fajnych przygód. Przygoda z hashtagami trwa nadal i prawdopodobnie dołączę do nich ponownie, ale później, kiedy znów będę chciał jeździć na maratonach dookoła świata.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeria Shugurina, Championship

- Wiele osób twierdzi, że najlepsze plany treningowe i książki o bieganiu to radzieckie podręczniki dla szkół i uniwersytetów, prawda? Czytałeś o bieganiu? Jeśli tak, powiedz nam, jakie książki lub artykuły wpłynęły na Ciebie i na Twoją percepcję?

- Szczerze - nie czytałem sowieckich podręczników do biegania. Nikt. Mój najlepszy plan treningowy znajduje się w aplikacji NRC - dostosowuje się do moich potrzeb i bierze pod uwagę każdy bieg. Ale dużo czytam o bieganiu. Duży wpływ na moją percepcję miała biografia Teda Corbitta, który jest dla mnie absolutnym bohaterem, moim wewnętrznym idolem w bieganiu. Często myślę o nim i jego życiu, kiedy jest ciężko na wyścigu. Książek o bieganiu jest coraz więcej - niedawno wydało wydawnictwo dziecięce Samokat bardzo ważna książka - napisała ją pisarka biegacz El Beyrten, która pisze felietony dla Runner's World. Książka Biegaj i żyj opowiada o nastolatce, która świetnie biegnie i zostaje mistrzynią - warto ją przeczytać ze względu na jej drżące myśli na temat biegania. To książka napisana przez biegnącego pisarza, a nie przez biegacza, który pisze - w literaturze biegowej jest o wiele więcej tej drugiej i trudno mi ocenić umiejętność czytania i pisania tych książek. Jest kilka innych działających super magazynów, które budzę podziw, na przykład Like The Wind . I Magazyn Cofnij - o moim nastawieniu, o mnie.

- Gdybyś mógł opowiedzieć tylko jedną krótką historię ze swojego życia, aby ludzie zrozumieli, dlaczego wybrał bieganie (czy wybrał ciebie?), co byś powiedział?

- Bieganie stało się moim medium. Jestem pisarzem, który nie napisał ani jednej książki; gdy jest. Myślę, że bieganie stało się moim sposobem wyrażania siebie: zmieniam się i zmieniam.to właśnie robię biegając dla innych. Moje projekty, każdy z nich, w biegu są odbiciem tego, co się dzieje ze mną i w mojej głowie. Bieganie dało mi możliwość pełniejszego życia, szczerego dzielenia się tym, co kocham i - wierzę w to - uszczęśliwiania ludzi wokół mnie.

- Sasha, opowiedz nam o swojej ukochanej uruchomiony projekt. Teraz marki pracują nie tylko nad aktywną promocją konkretnego produktu, ale zastanawiają się bardziej, jak globalnie zainspirować swoich odbiorców, aby zakochali się w filozofii swojej firmy. Czy tak kochałeś Nike? Jakie kampanie, poza tymi, w których sam brałeś udział, pamiętasz najbardziej?

- Moja miłość do biegania nie powstałaby, gdyby nie Nike i nie pewna postawa, uwaga, trochę punk, trochę dziwny, głęboki, wszechstronny, chart, żywy. Bieganie w moim życiu miało to wszystko naraz, a to dlatego, że była to opowieść o bieganiu z bliskimi mi ludźmi w Nike Running. Wiem, jak krytyczni są ludzie w stosunku do dużych marek i jak rzekomo robi się im pranie mózgu. Ale nie boję się zabrzmieć pretensjonalnie, bo to szczerze: w 2014 roku dostałem tatuaż w postaci logo Swoosh, swoosh logo Nike, gdzie zwykle dzieje się to na koszulce. Uwielbiam to, jak możesz dynamicznie odpowiadać na swoje wewnętrzne prośby w tym, co robię w pracy. W 2012 roku stworzyłem internetową społeczność dziewcząt o nazwie Rainbows & Unicorns Running Club z tęczami i jednorożcami - chodziło o dziewczyny, mimozy na mecie, maraton kobiet w San Francisco i radość z biegania.

Był projekt „92 dni lata” - letnia kampania Nike, którą wykonałem całkowicie samodzielnie, od pomysłu do realizacji, z trzema fotografami. Projekt „Miasto do biegania” - który teraz realizujemy, z miastem jako idealną infrastrukturą do biegania, gdzie każda kawiarnia staje się klubem biegaczy, po prostu trzeba tego chcieć. Teraz uruchamiamy moje stare marzenie: bieg po medytacji. To wszystko jest odpowiedzią, także na moją wewnętrzną prośbę, na moją potrzebę czegoś. Komunikacja, społeczność, towarzystwo na poranną kawę, eksploracja miasta. Ważne, żeby w środku zawsze pojawiały się nowe prośby, bo się zmieniam. Utknięcie w jednej formie i kontynuowanie robienia tego samego rok w rok jest trochę przerażające. Konsekwencja może być świetna, jeśli jest regularna, ale Nike nie jest firmą statyczną. Nike zawsze wyprzedza wszystkich o dwa lata. Cóż, przynajmniej rok. Jestem z tego dumny.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeria Shugurin, Championship

Rzadko reaguję do kampanii sportowych. Wymyślenie czegoś nowego jest trudne: ogólnie są dwa podejścia: pokonaj siebie lub naćpaj. Znalezienie nowego spojrzenia to wielki sukces dla agencji reklamowej. Bardziej porusza mnie przekaz - w kampanii Nike „Zrobione z ...”, proste filmy Just Do it, czyli historia niewidomej biegaczki Leny Fedoseevy. Reklamy „Like a girl” wywołują gęsią skórkę. Znaczenie jest ważne - jeśli istnieje, i to jest uniwersalnebłogosławieństwo, które nadaje bliski mi bohater - jestem sprzedany!

- Wielu biegaczy twierdzi, że wszystko zaczyna się od trampek. Jaki był twój pierwszy start? Masz w domu dużą kolekcję trampek? Powiedz nam, które modele stały się Twoimi absolutnymi faworytami.

- Moje pierwsze trampki to Nike Free - przeszywające niebieskie, z pomarańczowymi sznurówkami, tak piękne, że zakładam je, gdy tylko je odebrałem i od tamtej pory - minęło już ponad siedem lat - tylko kilka razy zakładałem buty do biegania, nie licząc śniegu po kolana czy 40-stopniowego upału. Moją pierwszą prawdziwą miłością i na pierwszy rzut oka wydaje mi się Nike Frlyknit Racer - buty do biegania dla maratończyków, które pojawiły się na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 roku. Wiosną 2013 roku podczas tygodni mody w Paryżu i Nowym Jorku była to najczęściej fotografowana para butów, co wcześniej wydawało się nie do pomyślenia: buty do biegania na tygodniach mody jako główny przedmiot stylu ulicznego? Nie wyczołgałem się z nich od ponad trzech lat; Miałem 8 lub 9 par różnych kolorów.

Potem był okres rzucania, kiedy zacząłem biegać i tańczyć trochę mniej i próbowałem różnych modeli, aż wyszedł Lunar Epic - miłość numer dwa. Myślę, że uratowali mi bieg podczas ciąży i wypchnęli mnie, żeby pobiegać. Teraz po raz pierwszy zacząłem myśleć o przejściu od zrelaksowanego pięciu kilometrów do półmaratonu lub o ponownej próbie biegu szybciej - i przechodzę od miękkiego Nike React do szybkiego Nike Pegasus Zoom Turbo . Nie wiem jeszcze, czy jestem gotowy na szybkość i trening, ale nikt nie przeszkadza mi po prostu przetestować zarówno buty, jak i moje możliwości.

Sasha Boyarskaya: jeśli rzucę wszystko w biegu, to co będzie za linią mety?

Zdjęcie: Valeriya Shugurin, Championship

Oczywiście jestem maratończykiem. Nie lubię biegać do granic możliwości, ponieważ w moim życiu jest coś więcej niż tylko bieganie. Jeśli oddam wszystko, żeby biec, co będzie za linią mety, gdzie wszystko inne mnie czeka?

Poprzedni post Nie może być prostsze: cześć, Alice. Pomóż mi wybrać buty do biegania
Następny post Test: czy możesz pokonać maraton?