Sasha Boyarskaya: Bieganie traktuję jako ulubiony zdrowy nawyk

Sasha Boyarskaya - biegacz, ambasador Nike:

Biegam od sześciu lat. Sześć lat temu założyłem bloga, aby pisać o tym, jak zaczynam biegać, ponieważ każdego dnia miałem małe niesamowite odkrycia - zdarzały się, ponieważ wszystko testowałem na sobie. A teraz minęło sześć lat; wiele się zmieniło i głównie nie we mnie, ale w branży, w samym podejściu do biegania w Rosji. Gdyby wtedy, sześć lat temu, nie mogłem znaleźć nawet banalnego artykułu o sneakersach, to teraz są setki, jeśli nie tysiące artykułów i blogów poświęconych bieganiu w sieci. Ale nadal coś się nie zmieniło - nadal nie jestem trenerem i podobnie jak sześć lat temu nie uważam się za uprawnionego do udzielania porad. Jestem jednak gotowa podzielić się swoim osobistym doświadczeniem w bieganiu i wyjaśnić, dlaczego może to być przydatne.

Sasha Boyarskaya: Bieganie traktuję jako ulubiony zdrowy nawyk

Aleksandra Boyarskaya

Zdjęcie: archiwum Nike

Dla mnie bieganie stało się nieoczekiwanie ważną częścią życia, wspaniałym dodatkiem do niego. Oczywiście przede wszystkim kojarzy się ze zdrowym stylem życia, chociaż sama koncepcja zdrowego stylu życia nie jest zbyt urokliwa (przynajmniej dla mnie), ale zaczynając biegać, nie zostałem weganinem (ok, przez trzy lata byłem rokiem i to jest pożyteczne, ale jak dotąd nie jesteśmy w drodze) Nie rezygnowałem ze słodyczy, nie przestawałem rano pić kawy, nie wykluczałem alkoholu i nie zmieniałem stylu życia - samo bieganie trochę zmieniło moje życie i na lepsze.

Z mojego doświadczenia wynika, że że jogging może być bardzo silnym lekiem przeciwdepresyjnym, pomaga zebrać myśli i uspokoić się. W okresie rollercoasterów w moim życiu bieganie stawało się swego rodzaju stabilizatorem, pogłębiało radość i podniosło rozpacz do poziomu nawet smutku. Bieganie uczyniło mnie silniejszym, co wpłynęło nie tylko na moje zachowanie i nastrój, ale także na pracę. Teraz rozumiem, że przez te wszystkie lata mój związek z bieganiem rozwijał się, stał się stabilniejszy i spokojniejszy. To jak ze zwykłymi związkami - najpierw była miłość, potem kilka lat idealnego rozwoju, uzależnienie, kryzys, rozpacz, uraza, zrozumienie, wreszcie akceptacja. W tej chwili jest to naprawdę silny związek.

Na samym początku zdecydowałem, że zrobię wszystko dobrze i zacząłem od krótkich dystansów. Postawiłem sobie cel, stworzyłem plan treningowy w NRC (wtedy ta aplikacja nazywała się też Nike + Running, a trener nie był tak doskonały jak teraz) i postępowałem zgodnie z planem. Rok później znudziło mi się to i zacząłem się męczyć - trzy maratony i kilkanaście półmaratonów w sześć miesięcy, ponad 70 kilometrów dziennie bez snu i lotem do innej strefy klimatycznej, długie wyścigi bez odpoczynku, bieganie zimą każdego dnia. Było to bardzo ekscytujące i dawało efekty - na przykład najszybszy zimowy półmaraton czy chęć do biegu 20 sekund.Możemy pokonywać kilometry w dowolnym dniu, godzinie i chwili.

Jednak po chwili stałem się martwić się o aspekt psychologiczny (i nie mniej ważny niż fizyczny) - w pewnym momencie przestałem rozumieć, dlaczego biegam i czy te szalone odległości są mi potrzebne. Wtedy poczułem, że wpadłem w ślepą uliczkę i byłem naprawdę bardzo zdezorientowany. Oczywiście później udało mi się sam rozwiązać ten problem, ale tym, którzy dopiero zaczynają biegać i dążą do natychmiastowego pobicia wszelkich rekordów prędkości i długości dystansu radzę zastanowić się, dlaczego jest to konieczne. Bieganie jest bardzo fajne i zabawne, motywuje, ale bieganie jako stałe źródło endorfin może być szkodliwe.

Dzięki próbom i błędom nauczyłem się biegać jako ulubiony zdrowy nawyk iw końcu zdałem sobie sprawę, że ma dla mnie wartość regularne 5-10 kilometrów 2-3 razy w tygodniu to znacznie więcej niż super wysiłki raz w miesiącu, bo to regularność daje fajny efekt. Oczywiście na poziomie fizjologii jest to bardziej oczywiste - sylwetka, mięśnie, inna jakość ciała, kiedy miękkie miejsca są zastępowane elastycznymi, ale komponentu psychologicznego też nie można anulować, a zmiany w nim zaszły nie mniej pozytywne.

Nie jestem Otworzę Amerykę, jeśli powiem, że nawet doświadczonym sportowcom czasami trudno jest zmusić się do biegu, ale prawda jest taka, że ​​właśnie taki przemyślany bieg przynosi trochę więcej przyjemności i, jak mi się wydaje, pomaga lepiej zrozumieć i usłyszeć siebie. Biegając samotnie, czuję się bardzo żywy, bardzo tu i teraz - analizuję swoje myśli, śledzę to, co się dzieje wokół. Niektórzy nazwaliby to medytacją, ale dla mnie bieganie stało się rodzajem ćwiczenia zwiększającego świadomość, kiedy słyszę jednocześnie głos wewnętrzny i świat zewnętrzny i czuję, że są to rzeczy ściśle powiązane.

Ale chociaż widzę wartość w pojedynczych biegach, lubię też biegać z innymi ludźmi - raz w tygodniu Prowadzę swój mikroprojekt dla wszystkich i staram się rozmawiać w biegu z tymi, którzy są w pobliżu. Wydaje mi się, że wyścigi, w których biorą udział osoby zupełnie sobie nieznane, to fajna inicjatywa, która uatrakcyjnia bieganie dla ludzi, zamienia je w swego rodzaju socjalizację. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że w ostatnim czasie duże firmy biegowe organizują budzące zaufanie i zainteresowanie duże firmy - np. Już wkrótce, 28 maja, zorganizowany zostanie cyfrowy bieg charytatywny organizowany przez Nike i Naked Heart Children's Fund. Pomimo tego, że maraton odbędzie się w Moskwie, jego główną zaletą jest to, że możesz wziąć udział zdalnie, gdziekolwiek jesteś, wystarczy zainstalować aplikację mobilną Nike + Run Club i zarejestrować się na gonike.me/runninghearts.

Kiedy biegam z grupą ludzi, automatycznie zostaję liderem tej grupy i często jestem pytany o najprostsze aspekty rutyny biegania. Na przykład, co jest ważniejsze - rozgrzewka czy ochłonięcie? Na to odpowiadam, że osobiście opowiadam się za autostopem: bieganie w tempie, do którego teraz się przyzwyczaiłem, jest samo w sobie ćwiczeniem rozgrzewającym dla mięśni, a zaczep po biegu na rozgrzanych mięśniach jest rozciągający i bardzo przydatny (a najbardziej idealny jest jeśli jest też rolka do rozwijania mięśni). Dużo pytają też o odżywianie: czy warto jeść przed czy po?

Jeśli chodzi o odchudzanie, oczywiście nie mogę odpowiedzieć, są specjaliści od tego, ale ja sam rzadko jem przed porannym joggingiem, ale zawsze piję po nich kawa i całkiem obfite śniadanie. Jeśli jednak zaraz po przebudzeniu poczujesz głód, to warto przypomnieć sobie najlepszego przyjaciela biegaczy - banana. Nawiasem mówiąc, nie zapomnij o dwóch innych ważnych rzeczach - wodzie (musisz wypić szklankę przed i kilka szklanek po biegu) i zdrowym śnie. Niezależnie od tego, czy biegasz, czy nie, śpij więcej. Sen zmienia życie na lepsze. Prawie jak bieganie.

Poprzedni post Odsłanianie fito-dzieci. Ciało pozytywne
Następny post SwimRun. Na początku sezonu