Olya Raskina: po co siedzieć w biurze, skoro jest morze i świeci słońce?

Moja droga do sportów wyczynowych nie zaczęła się od razu od windsurfingu. Przyszedłem do niego z czasem, w bardziej świadomym wieku. Na początku jeździłem na snowboardzie i bardzo mi się podobało! To było w tym wieku, kiedy gotuje się krew i chcesz podbić cały świat. Ja i moi przyjaciele pojechaliśmy do Elbrus, Krasnaja Polana - gdziekolwiek byliśmy. Bardzo lubiłem freeride - dziewicza ziemia, prędkość. W Rosji nie było wtedy wielu parków, a trenowałem tylko podczas podróży zagranicznych.

Olya Raskina: po co siedzieć w biurze, skoro jest morze i świeci słońce?

Zdjęcie: Kirill Umrikhin / Red Bull Content Basen

Podczas studiów na uniwersytecie pracowałem we Francji. Sesję zimową wybrałem przed terminem i wyjechałem w góry do końca marca. Potem dostałem sponsorów, jeździłem na łyżwach i byłem twarzą ośrodka, a norweska firma Bataleon pomagała przy sprzęcie, którego w Rosji brakowało. Zresztą wtedy (w latach 90.) system był inaczej ułożony - nie było trenerów, federacji, sponsorów. Z której strony wejść na profesjonalny snowboard nikt nie rozumiał. Trenowałem się i często kończyło się to kontuzjami, ciągle popełniałem błędy. Dlatego z biegiem czasu stopniowo odchodziłem ze snowboardu na rzecz windsurfingu.

Jak tylko skończyłem studia i otrzymałem dyplom tłumacza (było to coś w rodzaju nieformalnej umowy z rodzicami - najpierw skończyć studia, a potem obrać dalszą drogę), przyjaciele udali się na wypoczynek do Dahabu - mekki światowego windsurfingu. Ta podróż była decydującym wydarzeniem w moim życiu. Nie tylko zacząłem uprawiać windsurfing, ale prawie natychmiast dostałem ofertę pracy, zgodziłem się i spędziłem tam sześć miesięcy. Potem był kolejny sezon we Francji, operacja kolana po nieudanym upadku, aw kwietniu wróciłem do Dahabu z mocnym przekonaniem, że tym razem zostanę tam dłużej. Mimo to woda wydawała mi się bardziej miękka i przyjemniejsza niż śnieg, a sam windsurfing był czymś nowym i interesującym.

Olya Raskina: po co siedzieć w biurze, skoro jest morze i świeci słońce?

Zdjęcie: Kirill Pula treści Umrikhin / Red Bull

W rezultacie przebywałem w Egipcie przez siedem lat, aż do początku rewolucji. Miałem stałą pracę na rosyjskiej stacji i dużo podróżowałem po świecie. Na początku pracowałem jako menadżer, potem instruktor - chciałem więcej czasu spędzać na wodzie. Pomyślałem: po co siedzieć przy komputerze w biurze, skoro jest morze i świeci słońce.

Wszystkich szczegółów nauczyłem się w praktyce. Zacząłem od najmniejszej fali, od podstawowych trików. A potem przeciągnęła je jak koraliki, jeden do drugiego, drugi do trzeciego. Wszystko powinno dziać się stopniowo. Nigdy nie miałem trenera, a teraz już go nie mam. Razem z mężem podróżujemy i bardzo mi pomaga, że ​​wszystko filmuje - na koniec dnia możesz przejrzeć i przeanalizować swoje błędy. Również faceci, którzy lepiej jeżdżą, są w kontakcie. Są zawsze gotowi do pomocy, doradztwa i przewodnictwa. Często wysyłam im filmy i czekam na komentarze.

Olya Raskina: po co siedzieć w biurze, skoro jest morze i świeci słońce?

Zdjęcie: Kirill Umrikhin / Red Bull Content Pool

Po roku lub dwóch windsurfingu po raz pierwszy wybrałem się na Russian Wave - duży projekt Sevy Shulgin i jego partnerów, który obejmuje zawody we wszystkich sportach wodnych - od wakebo do windsurfingu. Chciałem sprawdzić się i wziąć udział w freestyle. To były moje pierwsze zawody i pierwsze zwycięstwo. Potem zastanawiałem się, jak idą światowe etapy. Oczywiście była niesamowita rywalizacja, moja pierwsza światowa trasa koncertowa była wyłącznie po to, by być w nią zaangażowanym, ale dało mi to dobry początek i ogromną motywację do dalszych działań.

Olya Raskina: po co siedzieć w biurze, skoro jest morze i świeci słońce?

Zdjęcie: Kirill Umrikhin / Red Bull Content Pool

Od tego momentu zacząłem swoją formację jako zawodowy sportowiec, wszystkie znane marki przyjeżdżają na tak duże zawody, a kiedy pojawia się nowa osoba, zmotywowana i z wielką chęcią wygrania , - on nigdy n e pozostaje niezauważony. Byłem wtedy wspierany przez JP Neila Pryde'a i nadal jestem z nimi. Również teraz reprezentuję marki Red Bull i ROXY.

Oprócz treningów i zawodów mam własne projekty. Stworzyliśmy Windsurf Beauties Camp - obóz dla dziewcząt, w którym wszyscy uprawiają windsurfing, uczą się, organizują sesje zdjęciowe i kręcą filmy. To jest moje hobby, moje dziecko, którym zajmuję się od roku. W tym roku pojedziemy do Portugalii, Yeisk, Egiptu, Grecji i Mauritiusa - wszystkich wietrznych i najfajniejszych miejsc.

Teraz staram się doceniać każdą wolną minutę, każdą sekundę. Wraz z pojawieniem się dziecka rozumiesz, jak cenny, drogi i nieodwołalny jest czas. Teraz wydaje mi się, że tak wiele z tego zostało zmarnowane! Ale możesz nauczyć się 10 języków, mówić płynnie po chińsku, być neurochirurgiem, prowadzić kamaz, możesz zrobić wszystko! Oczywiście maluszek potrzebuje dużo energii, a gdy pojawia się wolny czas, jesteś już zmęczony i wyczerpany. Dlatego gdy idziemy gdzieś trenować i mam dwie lub trzy godziny, kiedy syn śpi lub gdy mój mąż z nim pracuje, daję z siebie wszystko, a wieczorem ledwo mogę chodzić i myć zęby drżącą ręką (uśmiecha się) .

To poczucie czasu zmienia nasze podejście do wszystkiego, co znane, zaczynasz poważniej patrzeć na znane rzeczy. Rozumiem, że teraz nie mogę iść na imprezę, jutro spać do obiadu, a potem pobiegać na łyżwach. Ponieważ wymagana jest maksymalna moc, nawet kieliszek wina może być zbędny - rano ryzykujesz, że obudzisz się wcale nie radośnie i świeżo. Kiedyś jeździłem gdzieś przez trzy miesiące lub sześć miesięcy i nie spieszyłem się: chcę jeździć, nie chcę jeździć - lot powrotny nie jest szybki. Teraz wyjazdy są jak krótkie intensywne.

Nie mamy żadnych planów na atletyczny przyszły syn, ale skoro cały ten sprzęt - od deskorolek po surfing - jest w domu, to prawdopodobnie z czasem on sam zacznie się pokazywać zainteresowanie i coś do spróbowania. Oczywiście nie tylko się przedostanęale trudno jest również upewnić się, że dziecko założy kask, nakolanniki i inne niezbędne zabezpieczenia. Dobrze, że jesteśmy daleko od sportów motorowych, więc tam serce mi od razu rzuciło się w powietrze, ale co do innego ekstremalnego sportu - zobaczymy. Wydaje mi się, że jeśli dziecko zacznie ćwiczyć od najmłodszych lat, to oczywiście będzie miało fantastyczną równowagę, styl, doświadczenie, inne uczucie strachu.

Mistrz windsurfingu pod okiem srebrnego medalistki Mistrzostw Świata i zawodowca ekipy Roxy oraz Każdy może zrobić Red Bulla Olgi Raskiny. Darmowe lekcje mistrzowskie Olgi w Zavidowie odbędą się 8 lipca i 12 sierpnia. Aby wziąć udział w kursie mistrzowskim windsurfingu, należy wysłać zgłoszenie na adres e-mail: [email protected]

Dla pragnących kontynuować naukę na letnim akwenie w Yeisk odbędzie się obóz. Więcej informacji o obozie można znaleźć na stronie olyaraskina.ru.

Poprzedni post Metal i wdzięk. Piękno, które podbiło wyścigi BMX
Następny post Wielka Moskiewska Parada Rowerowa