Varius Manx - Piosenka księżycowa (Moon Song)

W kontakcie z miastem. Kolejna Moskwa Kseni Afanasjewej

Bardzo się staraliśmy, aby ten materiał wywarł na Was to samo trwałe wrażenie, jakie wywarła na nas osobista komunikacja z Ksenią. Dziewczyna, która rok po roku tworzy Moskiewski Maraton, tworzy imprezę, na którą czeka miasto, ludzie czekają, czekają ci, którzy już kupili drogie buty do biegania i ci, którzy biegają po stadionie w zniszczonych tenisówkach. Nie dręczmy Cię długimi przedstawieniami. Krótko mówiąc: wszystko, czego potrzebujesz, to miłość. Z takiej miłości do siebie, swojej pracy i ludzi wokół, rodzi się coś wielkiego, potrzebnego i bardzo znaczącego.

W kontakcie z miastem. Kolejna Moskwa Kseni Afanasjewej

Ksenia Afanasyeva

Zdjęcie: Olga Sitnikova, mistrzostwo

- Wróćmy do samego początku. Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się zacząć biegać? I jak to było.
- Miałam najbardziej banalny powód - chciałam schudnąć. Nigdy nie byłam gruba. Ale jak wiele dziewczyn w młodości wydawało mi się, że mogę być jeszcze szczuplejsza. Nie ma ograniczeń co do doskonałości. Fajnie, że zacząłem biegać. W trakcie tego procesu moja uwaga przeniosła się z wagi na coś ważniejszego. Kiedy mnie wciągnęło, poczułem, że bieganie może zrobić znacznie więcej niż szczupła sylwetka. Zastanawiałem się, jak daleko i jak szybko mogę biegać, jakie miasta mogę zmierzyć swoimi biegami, jakie niesamowite miejsca do odwiedzenia. Chciałem wyników i emocji. Ogólnie zapomniałem o tym, ile ważę. Ciekawe, że teraz, mając 30 lat, wyglądam tak, jak chciałem wyglądać w wieku 17 lat. Ale w wieku 17 lat za to męczyłem się dietami, uprawiałem sport jako karę i nadal nie osiągnąłem celu. Teraz rozumiem, że wygląd jest tylko konsekwencją, kiedy staje się celem samym w sobie, nic z tego nie wynika.

- Jak to się wszystko zaczęło? Czy pamiętasz ten dzień?
- Zacząłem biegać wczesną wiosną 2008 roku - okazuje się, 10 lat temu. Było bardzo zimno. Włożyłem rajstopy pod zwykłe spodnie, bawełnianą bluzę pod kurtkę, założyłem szalik - nie wyglądało to najlepiej. Wtedy nie miałem iPhone'a ani innych gadżetów. Właśnie wyznaczyłem trasę na Yandex.Mapy po okolicy i wyszedłem z domu. I tak się stało. Biegałem 3-4 km przez kilka miesięcy, po czym zacząłem biec trochę więcej, potem więcej, aż osiągnąłem 18-20 km. Nagle, niemądrze, zwiększyłem przebieg: nie wiedziałem, jak to zrobić dobrze, nie było z kim doradzić. Zazdroszczę tym, którzy teraz zaczynają biegać. W Moskwie powstała duża społeczność biegaczy - możesz polegać na czyimś doświadczeniu. Nie znałem biegaczy. Nie wiedziałem, co i jak uruchomić.

W kontakcie z miastem. Kolejna Moskwa Kseni Afanasjewej

Ksenia Afanasyeva

Zdjęcie: Z osobistego archiwum Kseni Afanasyeva

- Teraz dużo o tym piszą.
- Tak! Na Instagramie i Facebooku są biegacze, którzy opowiadają o swoich doświadczeniach, są darmowe i płatne kluby, drużyny biegaczy, otwarte treningi w sklepach sportowych. Zawsze można przyjechać do darmowego pięciokilometrowego zabgi parkrun. W dowolnej grupie tematycznej możesz zadać pytanie, a odpowiedź zostanie znaleziona: biegacze chętnie dzielą się swoim doświadczeniem, więc każdy jest zadowolony, że jest ekspertem.

- Co w zasadzie może skłonić człowieka do biegania?
- Przez pięć lat biegania zdałem sobie sprawę, że przyczyny mogą być bardzo różne. Na przykład chciałem schudnąć, ale ktoś chce się wyrazić. Ktoś zaczyna biec w firmie, ktoś zostaje przyprowadzony przez znajomych. Jest wiele powodów. Nie wierzę, że są dobre lub złe. Sam miałem banalny cel, ale otworzył mi on drzwi do nowego, wspaniałego świata. Gdyby kolega zaciągnął mnie na bieg, podziękowałbym mu za to.

- Pierwszy bieg zwykle nie jest łatwy, jak nie rozpaczać i pobiegać po raz drugi? Może masz jakieś życiowe triki lub wskazówki?
- Brzmi banalnie, ale aby chcieć coś zrobić za drugim razem, pierwsze nie powinno być straszne. Wiele osób chce dać efekt już od pierwszego biegu, od pierwszego wyjścia na siłownię. Wtedy ci ludzie przez tydzień czują się chorzy i zmęczeni. To pierwszy krok w kierunku choroby sportowej. Albo oto kolejna obietnica dla siebie: zacznę biegać jutro. Wstanę o szóstej rano - i pójdę pobiegać! Z reguły kończy się to tym, że osoba po prostu się nie budzi. Po co zaczynać o 6 rano w poniedziałek? Niech to będzie dzień wolny, na przykład o 13:00. Na przykład nadal nie mogę biegać rano. Może to kogoś uspokoi. Wybierz dobrą zabawę i trochę biegnij. Zawsze powinieneś biegać z przyjemnością. Jeszcze jedna wskazówka. Nowicjusze na swoich pierwszych biegach wyobrażają sobie siebie w reklamie sportowej. I zawsze są napięte twarze, sportowcy bardzo aktywnie machają rękami i bardzo szybko poruszają się po mieście - więc nikt w życiu nie biegnie. Wybierz wygodne tempo, nawet jeśli jest trochę szybsze niż Twój krok. Możesz i powinieneś biegać powoli. Nikt nie będzie wyglądał krytycznie. Nikogo nie obchodzi, jak biegasz i jak wyglądasz. Tempo przyjdzie samo.

W kontakcie z miastem. Kolejna Moskwa Kseni Afanasjewej

Ksenia Afanasyeva

Zdjęcie: z osobistego archiwum Ksenia Afanasyeva

- Czy sprzęt jest ważny z punktu widzenia motywacji? Czy warto od razu kupić drogie i piękne trampki lub wyjść pobiegać w czymkolwiek pod ręką?
- Moje doświadczenie jest takie: co było, założyłem. Teraz mam dużo pięknego sprzętu sportowego, ale zaczynałam w swobodnych spodniach zakładanych na rajstopy. Później zauważyłem u biegaczy cechę, której osobiście nie lubię. Ludzie zastępują ten szał kupowaniem zapasów. Na przykład osoba chce zacząć biegać i zdecydowanie musi: kupić najdroższe zegarki Garmina, najbardziej zaawansowane technologicznie ubrania, przejść szereg testów i wybrać najbardziej odpowiednie trampki. Człowiek spędza tyle czasu w sklepie, a potem prawie nie uprawia sportu.

Czytałem wyniki badania, w którym sprawdzano, jak mózg ludzki przetwarza informacje o celach i ich osiągnięciach. Powiedzmy, że ktoś ma zamiar przebiec maraton.... Początkowo pisał o tym na portalach społecznościowych, a przyjaciele go chwalili - już czuje się świetnym facetem, choć jeszcze nic nie zrobił, tylko pochwalił się swoją decyzją. Mózg ludzki otrzymał już poważną zachętę. Czuje, że zrobił znaczący krok w kierunku maratonu. Następnie osoba na długi czas wybiera odpowiednie trampki, siedzi w pracy na stronie sklepu, idzie na konsultacje, ostatecznie je kupuje - i przesyła zdjęcie do sieci społecznościowych. Żarówka znowu zapala się w moim mózgu, gotowe. Osoba nie rozpoczęła jeszcze treningu, ale jego mózg został oszukany. Wydaje mu się, że już tyle zrobił. Znam wiele przykładów osób, które spędzały niezliczoną ilość czasu na kupowaniu fajnego i modnego sprzętu, aby robić w nim zdjęcia na Instagramie, ale same zaczęły uprawiać sport. Oczywiście kupowanie ubrań też może być hobby. Nie winię tego. Uważam jednak, że sport jest ważniejszy niż atrybuty. Bieganie może zdziałać znacznie więcej niż tylko ładne zdjęcie.

Jeśli mówimy o wyposażeniu obowiązkowym , buty do biegania są prawdopodobnie potrzebne, ale mogą nie być z najnowszej kolekcji. Oczywiście zimą to nie wystarczy. Dlatego tym, którzy nie są pewni, czy mu się spodoba, radzę poczekać do wiosny. Każdy ma koszulkę i spodenki.

Jeśli ktoś uprawia sporty pokrewne, można stamtąd zabrać sprzęt. Na przykład dwa lata temu zainteresowałem się kolarstwem. Byłem zażenowany, że nowy sport to nowy koszt. Dali mi rower. Sam kupiłem buty rowerowe, kask, spodenki rowerowe - to wszystko. To była moja zasada. Chciałem sprawdzić, czy będę się uczyć, czy nie, a dopiero potem pójść na zakupy. W rezultacie moje koszulki i kurtki do biegania przeniosły się na sprzęt rowerowy. Nie są idealne na rower, ale za pierwszym razem wystarczyło. Bieganie jest takie samo. Pierwszego lata biegałem w przyciętych dżinsowych szortach, tak jak podczas boomu biegowego w Ameryce w latach 70.

- Jaki był Twój pierwszy maraton? Dlaczego zdecydowałeś się wziąć w nim udział?
- Mój pierwszy i jak dotąd jedyny maraton przebiegłem w 2013 roku. To był maraton moskiewski, w którym teraz pracuję. Jesienią 2012 roku moja koleżanka z biegaczy Sasha Boyarskaya powiedziała, że ​​w przyszłym roku w Moskwie nowa drużyna poprowadzi maraton na nowym poziomie. Ten maraton powinien stać się tak fajny, jak Paryż, Nowy Jork, Londyn. Sasha zaraził wszystkich tym pomysłem. Następnie zaprosiła mnie do pracy nad projektem pokrewnym - nad stroną internetową o bieganiu. Byłem zaangażowany w redagowanie i pisanie tekstów, aw kolejnym biurze robiliśmy Maraton Moskiewski. Na początkowym etapie nie brałem udziału w samej organizacji wyścigu, ale pomagałem przy tekstach. Dlatego udało mi się przebiec pierwszy maraton. Pracuję nad tym od 2014 roku i jest to dla mnie najtrudniejszy, najbardziej roboczy dzień w roku. Dlaczego uciekłem? Argument, że jest to ważne wydarzenie dla Moskwy, wydał mi się przekonujący. W pierwszym roku mieliśmy niesamowitą okazję finiszować na Grand Sports Arena w Ługanikah, który został zamknięty z powodu odbudowy niemal natychmiast po maratonie. Maraton Moskiewski był ostatnią dużą imprezą sportową, która odbyła się z udziałem tego miejsca. Nie byłam wcześniej na Big Sports Arena w Łużnikach, ale pomyślałam: jak wspaniale! Będę mógł skończyć tam, gdzie odbywały się Igrzyska Olimpijskie w 1980 roku. Poczuję się jak olimpijczyk.

Ponieważ wciąż pracowałem nad podobnym projektem, miałem okazję zajrzeć za kulisy wyścigu. Widziałem, jak ludzie są zaangażowani w ten proces, jak próbują. Miałem nawet szczęście, że byłem na pierwszym pomiarze toru, kiedy miernik AIMS pokonał maraton na specjalnie wyposażonym rowerze. Byłem w samochodzie towarzyszącym. W pewnym momencie prowadzący powiedział: Swoją drogą, widziałeś medal? Spójrz, mam to w swojej torbie. Jadę więc tą fantastyczną trasą, trzymając w rękach przyszły medal i myśląc: pobiegnę i go zdobędę! To były takie czyste emocje. Do tego czasu lubiłem biegać od około 4-5 lat i oczywiście słyszałem o maratonach, ale uważałem, że dystans 42,2 km jest dla mieszkańców nieba. I wtedy zdałem sobie sprawę, że ogromna liczba ludzi będzie ze mną biegać i są tacy sami jak ja. To mnie zachęciło. Limit toru w Maratonie Moskiewskim wynosi 6 godzin od startu. Doszedłem do wniosku, że nawet jak czołgam się czołgając, to o godzinie 6 spotkam się dokładnie. Po prostu tego potrzebowałem. Chciałem tylko skończyć.

W kontakcie z miastem. Kolejna Moskwa Kseni Afanasjewej

Zdjęcie: z osobistego archiwum Kseni Afanasyeva

- Jak długo się do tego przygotowujesz?
- Do maratonu przygotowywałem się celowo przez około rok. I oczywiście wszystko poszło nie tak: w połowie sezonu doznałem kontuzji, trochę spóźniłem się. Zbliżając się do maratonu, zdałem sobie sprawę, że oczywiście przygotowanie nie było idealne. Postanowiłem jednak, że będę biegał powoli i wszystko się ułoży. Od tamtej pory uważam, że była to najwłaściwsza decyzja. Biegałem w tempie 6'30-6'40 minut na kilometr. Jest bardzo powolny, ale się nie wstydzę. Przez cały maraton nie miałem żadnych trudności. Biegałem powoli, ale dokładnie całe 42 km. Uśmiechnąłem się. Widziałem wszystko, o czym marzyłem. Pamiętam, że wybiegłem do Pierścienia Ogrodowego i pomyślałem: Cholera, jaka jest szeroka i to wszystko dla mnie.

- Prawdopodobnie ciężko było przebiec taki dystans?
- Nie nigdy nie było trudne, bolesne ani złe. W końcu było trochę nudno, nie będę kłamać, ale finisz wszystko przyćmił. Maraton często kojarzy się z bólem. Tak, teoretycznie wszystko może się zdarzyć na taką odległość. Ale jeśli ktoś trenuje, wybiera tempo, w którym jest gotowy, dba o siebie i zgadza się wycofać z wyścigu w przypadku złego samopoczucia, to wszystko będzie dobrze. W przeddzień wyścigu długo starałem się zasnąć, miałem bóle fantomowe, miałem koszmary (że zaspałem i przegapiłem wszystko), ale gdy odszedłem w dal, moje obawy zniknęły. Teraz chcę upiększyć to doświadczenie. Prawda jest taka, że ​​był to pochmurny, wrześniowy dzień, mżawkaulewny deszcz, na pierwszym maratonie nie było wielu ludzi, w kordonie stali zmęczeni policjanci. Ale to było tak potężne. Było uczucie, że nawiązałem połączenie z miastem, poczułem to. Teraz jest mój. Naprawdę mój.

- Czy któryś z twoich przyjaciół lub rodziny przyszedł cię zobaczyć i wesprzeć?
- Zebrałem ogromny zespół wsparcia - dziewięć osób! Moi bliscy przyjaciele robili plakaty, rodzice spotkali mnie w połowie dystansu i na mecie, mój partner biegł ze mną. Gdy dotarliśmy na stadion oświetlony reflektorami, zostałem całkowicie zablokowany. Naprawdę czułem się jak olimpijczyk. Płakałem na mecie, po czym przytuliłem wszystkich. To było super! Szczerze mówiąc bałam się, że meta maratonu mnie rozczaruje - marzyłam o tym od tak dawna. Ale rzeczywistość okazała się jaśniejsza i bardziej emocjonalna niż oczekiwano. Polecam wszystkim biegaczom: zadzwoń do wszystkich. Pozwól swoim bliskim podzielić się z Tobą tym dniem.

- Dlaczego w ogóle chciałeś biegać po wyniki? Aby z kimś konkurować? Możesz po prostu iść wieczorem do parku ...
- Kiedy miałem przebiec swój pierwszy maraton, nie miałem celów sportowych - chciałem pobiegać po mieście, poczuć to doświadczenie i skończyć. Są tacy, którzy biegają po wyniki, rywalizują z innymi sportowcami, ale to nie jedyny powód, żeby się nie zatrzymywać. Możesz uprawiać jogging i nie mieć celów sportowych. Teraz mam wielkie marzenie - ponownie przebiec Maraton Moskiewski. Chcę zobaczyć, jak się zmienił. W dniu wyścigu jestem w mieście start-meta, pracuję na starcie, mecie, w grupie reżyserskiej lub z laureatami - to zupełnie inaczej. Chcę znowu zobaczyć tor. Chcę poszukać znajomych twarzy i je znaleźć. Nie wiem, ile lat to się stanie. Kiedy będę mógł rzucić pracę, którą bardzo kocham, aby na nowo poświęcić sobie najważniejszy dzień w roku? Wiem, że nie obchodzi mnie, jak szybko biegnę. Nawet jeśli przebieg jest wolniejszy niż za pierwszym razem.

W kontakcie z miastem. Kolejna Moskwa Kseni Afanasjewej

Ksenia Afanasyeva

Zdjęcie: Z osobistego archiwum Ksenii Afanasjewej

- Ile czasu zajmuje przygotowanie do moskiewskiego maratonu?
- powiedziałbym, że nigdy się nie kończy. Przygotowujemy się przez cały rok: zamykając jeden maraton, od razu dołączamy do następnego… Aby coś się wydarzyło na tegorocznym wyścigu, dwa lata temu uruchomiono wiele procesów. Opracowanie schematów, koordynacja z miastem, umowy partnerskie, produkcja medali - niezależnie od obszaru zajmuje to bardzo dużo czasu.

- Ile osób pracuje nad tym projektem?
- Jest zespół, który pracuje przez cały rok. Podczas przygotowań do wyścigu zaangażowane są osoby pracujące jako projekty. Dodatkowo przyciągamy wolontariuszy. W efekcie na Maratonie Moskiewskim pracuje ogromny zespół: 60 organizatorów, 450 sportowców, 115 lekarzy, 800 wolontariuszy, a także pracownicy kilku służb miejskich, w tym prawniczych.agencje ochrony.

- Czy brałeś udział w jakimś międzynarodowym wyścigu? Opowiedz nam o swoich wrażeniach.
- Prowadziłem kilka wyścigów za granicą. Najbardziej zapadły w pamięć dwa półmaratony: w Salt Lake City i San Francisco. Po pierwsze gotowałem najdłużej i najbardziej wytrwale. Tam ustanowiłem swój najlepszy wynik na dystansie 21,1 km. Drugi odbył się w ramach maratonu kobiet. Niestety, Nike już nie jest gospodarzem tego wydarzenia, naprawdę tego żałuję. 30 tysięcy dziewczyn, niesamowite miasto, trudny, ale bardzo ciekawy tor. Na starcie zabrzmiał utwór Beyonce Run the world (Girls), na mecie zostali nagrodzeni medalami-wisiorkami od Tiffany'ego. Nie opuszczało mnie uczucie, że byłam na wielkim przyjęciu kobiecym. Kobiece nie w tym sensie, że wszystko jest piękne i różowe. To był triumf nie tylko dla pięknych dziewczyn, ale także dla silnych, zdecydowanych. Biegałem dobrze dla siebie i znów płakałem na mecie. Zawsze płaczę na mecie. Wydaje mi się, że właśnie dlatego uczestniczę w wyścigach.

- Jaki jest sens biegania w maratonach?
- Bardzo interesuje mnie temat człowieka w dużym mieście. Przeczytałem kilka książek na ten temat i doszedłem do wniosku, że człowiek w dużym mieście jest zwykle bardzo zmęczony i samotny, mimo że wokół niego jest wielu ludzi i atrakcji. Uważam, że ważne wydarzenia sportowe, takie jak maraton, stanowią bardzo dobry powód, aby się spotkać i poczuć więź z czymś większym. Kiedy idziesz na początek i stajesz ramię w ramię z nieznajomymi, czujesz, że coś cię łączy. Razem przeżywacie coś wspólnego i doskonale się rozumiecie. W dużym mieście ludzie próbują się izolować. A tu, z daleka, na mecie, z jakiegoś powodu dzieje się magia - ludzie zbliżają się, współczują sobie. Jednocześnie współczesny człowiek ma niewiele okazji do zdobycia doświadczenia osobistego osiągnięcia - poczucia, że ​​zrobiłeś coś niesamowitego, doświadczyłeś czegoś ważnego i jesteś bezwarunkowym facetem. Dla mnie to doświadczenie było przemieniające. Wiele osób mówi: przebiegłem maraton i wiem, że teraz mogę wszystko. Powiedzmy, że wiem, że nie mogę zrobić wszystkiego. Niemniej jednak rozumiem, że mogę wiele zrobić, zwłaszcza jeśli wspierają mnie moi bliscy ludzie. To ważne doświadczenie dla ludzi.

W kontakcie z miastem. Kolejna Moskwa Kseni Afanasjewej

Ksenia Afanasyeva

Zdjęcie: From personal Archiwum Kseni Afanasyevy

- Czy udaje Ci się połączyć pracę w tak szalonym tempie z życiem osobistym?
- Szczerze mówiąc, niezbyt udany. i bardzo się cieszę, że pracuję z moim młodym mężczyzną w tej samej dziedzinie - inaczej byśmy się nie widzieli. Są ludzie, którzy potrafią lepiej dzielić sfery życia. Niestety, nie należę do nich: jestem całkowicie pochłonięty pracą, która nigdy się nie kończy.

- Jakie zajęcia poza bieganiem lubisz? Co lubisz w popularnych kierunkach w fitness i sporcie? Może joga, jazda na rowerze lub triathlon?
- Lubię jeździć na rowerze. Mój młody człowiek przywiózł mnie do tego sportu.Zainteresował się triathlonem i, jak się wydaje, chciał też zaangażować mnie w ciszę. I zainteresowałem się. Poszedłem do trenera pływania, nauczyłem się czołgać. Mam też rower. Pływanie w końcu nie poszło dobrze i zakochałem się w rowerze, gdy tylko wsiadłem na mój pierwszy rower szosowy. Wiosną znów pojadę do pracy. Bardzo pomaga po dniu spędzonym przy komputerze. Mam w domu stację rowerową: zimą pedałuję i oglądam programy telewizyjne. To chroni mnie przed zakwaszeniem. Z oczywistych względów szanuję kolarstwo. Mam ulubione studio w Moskwie. Przede wszystkim podoba mi się format, w którym organizują szkolenia na koncerty lub filmy. Mogę regularnie ćwiczyć w domu na ławce, a Ty możesz zaprosić znajomych do studia.

- Co jest fajniejszego w życiu - maratończyk czy sprinter? Czy jesteś też twardym zawodnikiem w pracy, zdolnym do pokonywania długich dystansów?
- Nie znam sprinterów i ich psychologii. Ale jeśli chodzi o maratończyków, mogę powiedzieć, że są bardzo różni. W maratonie biorą udział zupełnie różni ludzie, a to wielu zaskakuje. Ludzie myślą, że tylko zawodowi sportowcy wychodzą na start, a potem widzą, że biegają babcie, dziadkowie, matki i grubi ludzie. W różnym wieku, w przeciwieństwie do siebie. Nie wiem, czy to doświadczenie dotyka wszystkich w równym stopniu. Każdy z nich robi coś innego. Jestem bardzo dumny, że prawie każdy, kto przyjechał mnie wesprzeć na pierwszym maratonie wcześniej czy później zainteresował się bieganiem. Jeśli chodzi o mnie, bardziej biegam w maratonie w pracy niż w sporcie. W sporcie chcę radości, bo moja praca jest już trudna.

- Dla Ciebie maraton to nie tylko praca, to styl życia. Jakie cechy pomógł ci ujawnić w tobie? Za co jesteś wdzięczny maratonowi?
- Zaskoczyło mnie doświadczenie maratonu, że emocje zmieniały się na całym dystansie. Biegniesz i myślisz: jak fajnie. Mam dużo siły. Wtedy czujesz się trochę zmęczony. Kilka minut później spotkałem znajomego i rozweseliłem. Potem zrobiło się ciężko, coś zachorowało: nieznacznie, ale obrzydliwie. A potem puszcza i znów się radujesz. Na dłuższą metę to długa, emocjonująca historia. Jeśli coś jest chore w środku lub na początku, to nie jest powód do rezygnacji. Jeśli teraz poczujesz się źle - zbierz się w garść, bądź cierpliwy, nie zawsze tak będzie. Pomogło mi to zrozumieć, że w każdym długim procesie, w tej samej pracy, są wzloty i upadki. Oto, co dzieje się w życiu: będziesz się czuł zarówno źle, jak i dobrze, ale jeśli będziesz kontynuować, dojdziesz do celu. Na jednym z maratonów w Luksemburgu był plakat z napisem „Jeśli przechodzisz przez piekło, jedź dalej. Jeśli przechodzisz przez piekło, to idź, nie zatrzymuj się w nim. Oto wnioski.

Jestem wdzięczny uczestnikom maratonu, wielu z nich zostało moimi przyjaciółmi. Za pracę, która wyrosła z pasji. Zawsze chciałem, aby praca była nie tylko sposobem na zarabianie pieniędzy, aby nadawała mojemu życiu dodatkową wartość, sens. Naprawdę wierzę w to, co robimy. Uważam, że miasto i ludzie potrzebują maratonu. To wspaniale, że samo poruszanie stopami po asfalcie może dać efektdawać tyle życzliwości, ciepła, miłości i radości. Chciałbym podsumować wszystko jednym lakonicznym zdaniem, ale to nie działa w ten sposób. Mogę tylko powiedzieć, że maraton sprawia, że ​​czuję się szczęśliwy i znaczący.

Polish Fiction - Jeśli (Polska Scena Punk vol. 1)

Poprzedni post Zacznijmy wiosnę! Wspólne otwarcie sezonu biegowego
Następny post Jesteśmy do biegania: rejestracja na główny półmaraton w kraju jest otwarta