Denis Gusev: ludzie psują się nie z powodu treningu, ale z powodu jedzenia

W tym tygodniu naszą redakcję odwiedził Denis Gusev, pierwszy rosyjski sportowiec, który wziął udział w zawodach Mr. Olympia w kategorii Men's Physique, prezenter telewizyjny, kulturysta, a od niedawna także współzałożyciel serwisu dostarczającego prawidłowe odżywianie.

- Denis, powiedz nam, jak sport pojawił się w twoim życiu?
- Jak wiele innych, pojawił się w szkole, na zajęciach wychowania fizycznego, a trener jest w jednym z typów Sporty. Patrzy na Ciebie i proponuje zapisanie się do swojej sekcji.

- A z której sekcji przyjechałeś?
- Z różnych sekcji przyszli, ale ja pozostałem do późna w lekkoatletyce. Podobało mi się to, ponieważ rozwijały się moje cechy fizyczne: wytrzymałość, do pewnego stopnia siła. Były też wycieczki, zgrupowania, zawody. Młody człowiek z dużej rodziny siedzący w domu lubił to. Byłem mistrzem regionu, ustanowiłem rekordy, to wszystko na poziomie dziecięcym. Ale zawsze marzyłem o zostaniu sportowcem.

- Co dokładnie zrobiłeś?
- Skok w dal. Jeszcze w szkole był kandydatem na mistrza sportu. Następnie wstąpił do Akademii Kultury Fizycznej i Sportu w Krasnodarze, studiował. To były lata 90., nie było co jeść, rodzice dawali 15 dolarów miesięcznie na jedzenie, ubrania i resztę. Pieniędzy starczyło na pięć dni. Próbowałem zarabiać pieniądze od pierwszego roku, więc musiałem pracować w nocy.

- Co robiłeś?

- Kopanie rowów, rozładowywanie wagonów.

- To czy pracujesz fizycznie?
- Tak, najtrudniejsza praca z fizycznym punktem widzenia. Ale to wystarczyło na całe życie. Oczywiście musiałem zrezygnować ze sportu, on odszedł - dokładnie konkurencyjny. Została tylko Akademia Wychowania Fizycznego, którą ukończyłem z wyróżnieniem, bo nie było to szczególnie trudne i podobały mi się przedmioty. Wtedy pomyślałem, że moje życie nigdy nie będzie związane ze sportem, minęło 10 lat, w wieku 25 lat przeprowadziłem się do Moskwy i wkrótce dowiedziałem się o istnieniu World Class. Myślałem, że nie będę uprawiał sportu. Potem rozmawiałem z trenerami, dowiedziałem się ile zarabiają i pomyślałem, że chcę tu pracować. Przypomniałem sobie, że mam czerwony dyplom, przyjechałem, dostałem pracę, aw 2007 roku zacząłem pracować. Pracowałem tam przez pewien czas i dowiedziałem się, że istnieje taki sport zwany kulturystyką. Ale to była bardziej brutalna kulturystyka, otwarta.

Zdałem sobie sprawę, że nie będę startował w tego rodzaju sporcie, bo nigdy nie stanę się taki jak tamtejsi sportowcy. Ale istnieje federacja kulturystyczna i obejmuje kilka dyscyplin, a wiele osób uważa, że ​​jest tylko jedna. Obejmuje zarówno kategorie męskie, jak i żeńskie. Teraz jest około 6 mężczyzn i 5 kobiet. Oznacza to, że każda osoba może wybrać dla siebie kategorię, która mu odpowiada. A kiedy skończyłem 31 lat, w 2012 roku postanowiłem spróbować swoich sił w kategorii kulturystyki klasycznej. Spotkałem trenner Dmitry Myshalkin i zgodził się mnie trenować. Zaczął mówić po cichu.

- A ile czasu minęło od podjęcia decyzji o występ i pierwsze zawody?
- Nie marzyło się o mistrzostwach i olimpiadzie. Zrozumiałem, że to wcale nie był mój poziom. To znaczy, ponieważ zawsze uprawiałem sport na siłowni, jak większość facetów, byłem w dobrej formie. Trzeba było zyskać 3-4 kilogramy masy mięśniowej i doprowadzić ją do normalnego stanu. Na mistrzostwach Rosji zająłem 8. miejsce na 16 osób, co nie było złe. Postanowiłem kontynuować przygotowania, a rok później zająłem 3 miejsce w Pucharze Rosji, otrzymałem mistrza sportu. W tym momencie chciałem już zakończyć karierę, bo kulturystyka nie jest objęta programem olimpijskim, nikt Ci nie pomaga, wydajesz ogromne pieniądze.

- Czy ciężko było przytyć po lekkiej atletyce?
- Sportowcy mają dobrze rozwinięty metabolizm, ale kulturyści powinni go mieć jeszcze lepiej. Tempo przemiany materii pomaga Ci uzyskać masę przy tak niskim odsetku tłuszczu. A przy powolnym metabolizmie gromadzi się więcej tłuszczu.

- Jak dalej rozwijała się Twoja kariera?
- Chciałem zakończyć karierę, ale dowiedziałem się o pojawieniu się nowej dyscypliny zwanej męską sylwetką. W Rosji tak nazywa się kulturystyka plażowa, ale tłumaczy się to jako sylwetkę mężczyzny. Zabronione jest posiadanie dużej masy mięśniowej, chłopaki wychodzą na scenę nie w kąpielówkach, ale w szortach i nie wolno pokazywać klasycznych poz - po prostu stoisz, uśmiechasz się i tyle. Spodobała mi się ta dyscyplina, bo nie było potrzeby aż tak wysychać, żeby nabrać dużej masy mięśniowej. Waga, którą miałem, wystarczyła. A ponieważ byłem już członkiem reprezentacji Rosji, zakwalifikowałem się do mistrzostw świata. Pojechałem do Kijowa i zostałem wicemistrzem świata. To było w 2014 roku.

- Co się stało później zawody?
- Jest taki duży międzynarodowy turniej - klasyk Arnolda. Organizuje go sam Schwarzenegger i przyjeżdża tam jako gość honorowy. Spośród 54 osób w mojej kategorii zostałem pierwszy i drugi w klasyfikacji generalnej i otrzymałem prawo do legitymacji zawodowej. W rezultacie w pierwszym sezonie miałem trzy starty: w Los Angeles, Pittsburghu i Dallas. Na wielkim turnieju w Dallas zająłem trzecie miejsce i jako pierwszy nie-Amerykanin dotarłem do pierwszej trójki w amerykańskim turnieju zawodowym. Wróciłem do domu z pucharem, zdobyłem kilka punktów kwalifikacyjnych do Olimpii. Wszyscy zawodowcy mają marzenie - rywalizować w Olimpii. To dla nas jak igrzyska olimpijskie. Nie są tam wpuszczani do woli. Musisz wygrać profesjonalny turniej.

Mistrzostwa Rosji, Mistrzostwa Świata, Arnold Classic to turnieje amatorskie, a wygrywając ważne zawody, uczestnik ma prawo otrzymać kartę amerykańskiego zawodowca.Tylko profesjonaliści rywalizują na Mister Olympia w Las Vegas.

- Dotarcie do Olympii było Twoim marzeniem. Czy było warto?
- Każdy sam to ocenia. Ale w ciągu 52 lat występów rosyjskich kulturystów zostałem dopiero czwartym z chłopaków, którzy dotarli do Olimpii.

- Chcesz ponownie wystąpić i pokazać wyższy wynik?
- Czy masz ochotę ... Rok temu pojawiła się kolejna kategoria, która plasuje się pośrodku między męską sylwetką a świetną kulturystyką. Nazywa się to klasyczną sylwetką. To tak, jak w klasycznej kulturystyce, od której zaczynałam, tylko trzeba mieć trochę więcej masy mięśniowej. Czyli przy moim wzroście 186 cm trzeba mieć gdzieś około 103-105 kg.

- Na co zwrócić uwagę przygotowując się do zawodów kulturystycznych? Jaki jest stosunek treningu do odżywiania?
- 70% / 30% na korzyść odżywiania. Kulturystyka nie przypomina innych sportów, jeśli w ogóle można ją nazwać sportem. To odżywianie ma pierwszeństwo przed treningiem. Aby osiągnąć wynik, musisz jeść osiem razy dziennie tego samego rodzaju i niezbyt smaczne jedzenie. Trzeba być na tyle zboczonym, żeby w ciągu dnia chociaż raz w diecie pojawiły się różne produkty: biała ryba, kurczak, chudy stek wołowy, żeby nie zaszaleć z piersią z kurczaka z ogórkami. Dlatego wpadłem na pomysł, aby stworzyć własną usługę dowozu jedzenia.

- Mówisz, że tylko 30% Twojego czasu poświęcasz na trening, ale jednocześnie robisz to rano?
- Szkolenia są wysokie. Przychodzisz na siłownię, zaczynasz coś podnosić, wytwarza się endorfina. To trudne, ale ćwiczysz i lubisz. Zwłaszcza gdy patrzysz na odbicie w lustrze. Ale kiedy wracasz do domu, zaczynasz jeść bezsmakowe jedzenie, myślisz: to wszystko. Ludzie nie są sfrustrowani treningiem. Zawsze chodzą do nich z przyjemnością. Ludzie załamują się na jedzenie. Wieczorem otwierają lodówkę, widzą tam produkty, których używanie jest zabronione. To samo mleko - nie możesz go pić. Ręce im się trzęsą i piją.

- Dlaczego nie pić mleka?
- Na początku przygotowań można pić. Ale przed zawodami - nie. Jest kilka powodów: po pierwsze, cukier mleczny, laktoza; po drugie, białko kazeiny, które dostając się do krwi, zaczyna zatrzymywać płyn. Trudno schudnąć na takim produkcie.

- Jaka dieta powinna być z kulturystą?
- Wszystko obliczane jest w cyklach. Jeśli mówimy o ostatniej fazie, diecie, to wszystko jest tutaj indywidualne. Na przykład istnieje książka zatytułowana Przygotowanie sztangisty. Możesz go otworzyć i przygotować na to. Nie ma takich wskazówek jak posiłek przed zawodami dla kulturystów. Każdy wymyśla własne, zupełnie inne sposoby. Ktoś może siedzieć na bez węglowodanów przez kilka miesięcy. Znam faceta, który przez około dwa miesiące jadł tylko dwa produkty: płynne białko i ogórki. Nie mogłem tego wytrzymać przez dwa dnibyć. Musisz być takim fanatykiem! Szaleństwo. A inni ludzie mogą spożywać co najmniej 200 gramów węglowodanów dziennie i mieć równie dobrą sylwetkę. Każdy człowiek ma własną fizjologię.

- Jak znaleźć dla siebie niezbędną równowagę?
- Musisz spróbować. Istnieją warunki wstępne, dzięki którym możesz zrozumieć, do czego dana osoba jest skłonna. Jeśli szybko przybiera na wadze, potrzebuje pokarmu wolnego od węglowodanów. Jestem szczupłą osobą. Kiedy wszedłem do pierwszego roku instytutu, mając 185 cm wzrostu, miałem 61 kg wagi. Chociaż byłem zawodowym sportowcem. Teraz ważę 95 kg. Przytyłem 34 kg zajęło mi prawie 20 lat. Średnio 1,5-2 kg rocznie. To jest maksimum. Moje mięśnie rosną bardzo powoli. Jednak dieta jest dla mnie bardzo łatwa. Przygotowując się, próbowałem wielu różnych schematów. W rezultacie doszedłem do przemian węglowodanowych: jednego dnia zjadam 50 gram węglowodanów, następne 100 gramów, a następnie 150 gramów. A wszystko to zamienia się w cykl.

- Czy można zadbać o sylwetkę bez spożywania białka?
- Jeśli nie stosujesz odżywiania sportowego, Twoje zdrowie będzie bardzo złe. Podczas treningów zużywa się dużo witamin i minerałów. Jeśli nie zostaną przywrócone, zdrowie może ulec zniszczeniu. Jeśli nie będziesz przyjmować tłuszczów, które są niezwykle ważne w naszym organizmie, zaburzona zostanie równowaga hormonalna. Suplementy są również bardzo ważne. Zwykłe jedzenie nie zawiera tak wielu aminokwasów. W przeciwnym razie musisz jeść mięso w kilogramach, z powodu którego osoba rozerwie sobie żołądek. Może być możliwe uzyskanie formy bez dodatków, ale jest to niebezpieczne dla zdrowia. Oczywiste jest, że nie musisz używać ich dziesiątek, jak robią to kulturyści.

- Nie miałeś ochoty tworzyć własnej marki żywienia sportowego?
- Pomysł był, ale zrozumiałem że każda firma żywienia sportowego na świecie stanie się moimi konkurentami. Wchodzisz do sklepu, a na półkach prezentują się produkty amerykańskie, holenderskie i japońskie - musisz z nimi konkurować. I tak otworzyłem kuchnię Level Kitchen, miałem tylko pięciu lub sześciu konkurentów w Moskwie. Obecnie połowa marek to marki nazwane na cześć: Jake Adler, Ronnie Coleman, Phil Heath, Kai Green. Wiele osób pozbyło się już produkcji odżywek dla sportowców, ponieważ jest to nieopłacalne.

- Jaka jest przewaga Level Kitchen nad konkurencją?
- Główną zaletą jest stosunek ceny do jakości. Koszt jednej diety zaczyna się od 136 do 150 rubli. Nawet w porównaniu z McDonald's: hamburger kosztuje 250 rubli. Okazuje się, że jest tańszy, a jednocześnie otrzymujesz kompletną dietę: białka, tłuszcze i węglowodany w odpowiednim stosunku. Dzień dostawy to około 700-800 rubli - to do 6 posiłków. Zwykle jest to grosz. Najtańszy miesięcznie to 22 tysiące, biorąc pod uwagę dostawę 25 tysięcy rubli. Wiele firm nie wlicza dostawy w cenę, więc klient musi codziennie wydawać osobno 200-300 rubli. Mamy to wliczone w cenę. Oznacza to, że cena obejmuje 150 rubli.
- Najdroższa dieta kosztuje 25 tysięcy rubli?
- Tak, 30 dni. Razem z dostawą. Okazuje się, że 750-800 rubli dziennie za 6 posiłków. Drugą zaletą jest to, że położyliśmy duży nacisk na jakość. Partner, z którym otworzyłem ten biznes, miał już doświadczenie z obsługą. Przez półtora roku rozwijał jedną usługę z segmentu premium, po czym postanowił przekazać swoją wiedzę masom. Zrobiliśmy piękne opakowanie, wszystko zapieczętowane: łyżki, widelce, serwetki, duże piękne menu, w którym wszystko jest obliczane i przepisywane w gramach i miligramach. Dołączony jest pojemnik i worek, w których dostarczane jest jedzenie. Wszystko odbywa się na wysokim poziomie. W projekt zainwestowano dużo pieniędzy. Nie robi się tego na kolanie. Wiele usług, a w Moskwie jest ich około 30, znajduje się w piwnicach, gotują owsiankę na kolanach, nalewają je, drukują na jakichś tanich maszynach. Musisz być ostrożny przy wyborze. Mamy kontrolę jakości. Również urozmaicone menu - około 150 racji. Wszystko się zmienia, czasem usuwamy nie najpopularniejsze dania i wprowadzamy coś nowego.

- Kto tworzy menu?
- Mamy dietetyka i szefa kuchni marki. Jest pięć diet: dwa programy w zestawie, 1500 kalorii dla dziewczynek - 2500 dla mężczyzn, dwa programy odchudzające 1000 kalorii dla dziewczynek - 1500 dla mężczyzn. A dla kogoś, kto chce tylko zjeść, jest tylko 2000 kalorii. Każdy zestaw zawiera zestawienie białka, tłuszczu i węglowodanów. Zadaniem szefa kuchni i dietetyka marki jest takie skomponowanie menu, aby pasowało do tych programów. Jest też zestaw składników: kurczak, biała ryba, kalmary, nie tak dawno pojawił się królik, wołowina to białko. Jako węglowodany możemy użyć bulguru, komosy ryżowej, kaszy gryczanej, ryżu, makaronu, warzyw, z wyjątkiem ziemniaków. Warzyw w ogóle nie ma, wielu jest nawet obrażonych, ale jest z nimi problem. Szczególnie zimą. Połowa się zepsuje. Kiedy na przykład pokroisz pomidora, włożysz go, aż cała woda zostanie dostarczona osobie, zamienia się w owsiankę. Dlatego usunęliśmy część warzyw. Osoba może samodzielnie kupić w sklepie paczkę ogórków lub pomidorów na tydzień. Będzie kosztować 500 rubli, ale będzie świeży. Skupiamy się bardziej na białkach. Nie próbujemy zastępować drogiego białka tanimi węglowodanami, jak robią to inni, lub soją. Dlatego też ogromna liczba dań z wołowiny może mieć na przykład 10 rodzajów.

- Jak wybrać specjalnie dla siebie, ile białka, tłuszczu i węglowodanów potrzebujesz?
- Kiedy ktoś do nas dzwoni, komunikuje się z managerem, który wybierze dla niego program. Wszystko jest obliczane na podstawie płci i wagi osoby. Pierwszą rzeczą, którą nam mówią, jest: chcę schudnąć lub przybrać na wadze. Jeśli schudniesz - 1000-1500 kalorii. Jeśli osoba jest otyła o wadze 130, to oczywiście 1500 kalorii nie wystarczy, więc może wziąć 2000-2500. To wystarczy, zacznie tracić na wadze, ponieważ jest niewiele węglowodanów i dużo białek. Czasami zalecamy dodanie czegoś. To samo odżywianie sportowe. Osoba może kupić białko,Otrzyma z niego dodatkowe 200-300 kalorii. Tak dobiera się program.

- Który posiłek uważasz za najważniejszy?
- Może ktoś powie, że pierwszy jest rano, jak w starym dobrym powiedzeniu: sam zjedz śniadanie, podziel się obiadem z przyjacielem, daj obiad wrogowi. Prawda! Komunikuję się z ludźmi, którzy nie uprawiają sportu. Prawie nie jedzą śniadania, nie piją herbaty ani nie jedzą kanapki - to źle. Śniadanie powinno być jednym z najbardziej energochłonnych, ponieważ dodaje sił na cały dzień. Co więcej, ważne jest, aby dobrze nie jeść na słodko - podskoczyła insulina, a za godzinę już jesteś głodny - a wręcz przeciwnie, długo trawione węglowodany. Zboża, białko - powinno wystarczyć na trzy do czterech godzin. Mimo to powiem, że najważniejszy jest ostatni posiłek. To najtrudniejsze, to właśnie w tym momencie ludzie najczęściej się psują. Albo po pracy poszliśmy do baru, albo zmęczeni wracaliśmy do domu i chwytaliśmy się wszystkiego, co było. Ostatni ruch jest najtrudniejszy do powstrzymania. Zwykle oferujemy zestaw bez węglowodanów. Lekkie białko, aby nie było długo trawione: ryby, jajka, owoce morza i błonnik, zioła, otręby.

- Na jak długo przed snem zaleca się spożywanie?
- Uważam, że możesz jeść w dowolnym momencie. Przynajmniej przed snem. Ale nie węglowodany.

- Czy pijesz reżim?
- Staram się dużo pić. Jest kilka zasad: 200-300 mililitrów wody na 10 kilogramów wagi. Przy wadze 100 kilogramów należy wypić dwa litry czystej wody. Lekarze twierdzą, że woda, herbata czy kawa to nie to samo. Woda jest rozpuszczalnikiem w naszym organizmie, zaraz po spożyciu zaczyna pełnić swoją funkcję, a inny płyn - sok, herbata lub kawa - rozkłada się w częściach na kawę i wodę, a dopiero potem woda dostanie się do organizmu. Staram się wypijać 1,5 litra czystej wody, gdy rozcieńczam BCA na treningu. Piję kawę rano, żeby się rozweselić.

Poprzedni post Szczera recenzja. Xiaomi Mi Band 2: budżetowy tracker fitness
Następny post Osobiste doświadczenie: jak zbudować piękne ciało bez narażania zdrowia?